Dziennik Gazeta Prawana logo

Szantażują reprezentanta Polski

1 września 2009, 23:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ludovic Obraniak jako jeden z nielicznych w polskiej reprezentacji był liderem solidnego klubu w dobrej europejskiej lidze. Ostatnie mecze Lille pokazują jednak, że jego rola w klubie znacznie się zmniejszyła. Obraniak zwyczajnie grzeje ławkę rezerwowych. Wszystko przez szantaż.

W ostatnim, przegranym 0:3 spotkaniu z PSG zagrał lewie 25 minut. W eliminacjach Ligi Europy z Genk ani minuty. . I po wypełnieniu kontraktu, który kończy się w czerwcu 2010 roku, . "To nie jest ekipa z najwyższej półki, ale za to bardzo ambitna" - zdradza.

"Wbrew pozorom kłopoty Obraniaka w jego klubie mogą przełożyć się na jego dobrą grę w reprezentacji" - powiedział Tadeusz Fogiel, francuski korespondent, który pilotował sprawę przyznania zawodnikowi polskiego paszportu.

"Wszystko zaczęło się od tego, że trenerem Lille nie został mający tę posadę w kieszeni Paul Le Guen, a W minionym sezonie drużyna zajęła piąte miejsce, a Obraniak strzelił dziewięć goli i był jednym z najlepszych zawodników. . Klub z początku nie zrobił nic w tej kwestii, aż w jednym z meczów sparingowych Ludovic strzelił dwa gole. Dostał podwyżkę i propozycję przedłużenia kontraktu. Podwyżkę przyjął, ale na przedłużenie się nie zgodził. Powiedział, że bez względu na reakcję klubu zaciśnie zęby i wytrzyma do końca kontraktu. Jego obecna sytuacja to może być następstwo tej decyzji" - analizuje Fogiel.

czyli tyle co zawodnicy jego klasy, za których śmiało można żądać czterech, pięciu milionów euro. Lille za rok nie dostanie jednak za reprezentanta Polski ani grosza i najprawdopodobniej odsuwając go na boczny tor, W takim przypadku ewentualny kontrahent musiałby zapłacić za transfer. Obraniak zapewnia jednak, że decyzji nie zmieni, jest wyraźnie sfrustrowany.

". Meczów, podróży i treningów w sierpniu było znacznie więcej niż wcześniej. Ludovic powiedział mi jednak, że nie zamierza prosić Beenhakkera o taryfę ulgową podczas zgrupowania w Niemczech. Będzie chciał teraz pokazać selekcjonerowi, jak mocną jego stroną są stałe fragmenty gry. A wracając do Lille, to jego los może się odmienić już po następnym spotkaniu z Socheaux. Jeśli i tego nie wygrają, trener pewnie straci pracę. Lille ambicje ma wielkie, buduje najnowocześniejszy stadion w Europie na 60 tys. widzów. Nie może sobie pozwolić na tak tandetną drużynę" - kończy Fogiel.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj