Wisła groźniejsza przed przerwą. Poprzeczka uratowała krakowian
Obie drużyny przystępowały do piątkowego spotkania po porażkach w poprzedniej kolejce. Trenerzy musieli również radzić sobie z osłabieniami kadrowymi. W zespole Widzewa zabrakło kontuzjowanego Mario Garcii, natomiast Wisła przyjechała do Łodzi bez zmagającego się z problemami zdrowotnymi Marko Bozicia.
Spotkanie mogło rozpocząć się znakomicie dla gospodarzy. Już w pierwszej minucie Marcel Łubik popełnił błąd przy wyprowadzeniu piłki, zagrywając ją wprost pod nogi Frana Alvareza. Hiszpan nie potrafił jednak wykorzystać prezentu od bramkarza Wisły.
W kolejnych minutach lepsze wrażenie sprawiali goście. Krakowianie częściej utrzymywali się przy piłce i próbowali zagrozić bramce Bartłomieja Drągowskiego, lecz brakowało im skuteczności. Angel Rodado oddawał zbyt lekkie strzały, a po uderzeniu głową Alana Urygi piłka minęła słupek.
Najbliżej otwarcia wyniku w pierwszej części spotkania był jednak Widzew. W 20. minucie Alvarez zdecydował się na mocne uderzenie zza pola karnego. Łubik popisał się znakomitą interwencją, kierując piłkę na poprzeczkę.
Przerwa przez race i napór krakowian
Groźna akcja gospodarzy nie zmieniła obrazu gry. Spotkanie zostało na około dziesięć minut przerwane z powodu zadymienia stadionu po odpaleniu rac przez kibiców. Po wznowieniu rywalizacji inicjatywę przejęła Wisła.
Podopieczni Mariusza Jopa starali się wykorzystać przewagę, ale ich akcjom brakowało odpowiedniego wykończenia. Niecelnie uderzali Julius Ertlthaler i Kacper Duda. Z kolei po groźnym dośrodkowaniu Rodado z rzutu rożnego dobrze interweniował Drągowski.
Widzew, prowadzony przez Mateusza Stolarskiego, miał wyraźne problemy z konstruowaniem akcji ofensywnych. Mimo przewagi gości pierwsza połowa zakończyła się bez bramek.
Rodado zmarnował jedenastkę. Wisła nie wykorzystała wielkiej szansy
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do przodu i zaczęli narzucać własne tempo. Nie przekładało się to jednak na klarowne sytuacje pod bramką Łubika. Z upływem czasu ponownie do głosu doszli krakowianie.
W 61. minucie Rodado oddał groźny strzał, z którym nie bez problemów poradził sobie Drągowski. Pięć minut później hiszpański napastnik stanął przed jeszcze lepszą okazją do zdobycia bramki.
Wisła otrzymała rzut karny, a do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł właśnie Rodado. Najlepszy strzelec krakowskiej drużyny nie wytrzymał jednak próby nerwów. Uderzył mocno, ale piłka odbiła się od poprzeczki i wynik pozostał bez zmian.
Goście nie zamierzali rezygnować z walki o komplet punktów. Dobrą okazję miał również wprowadzony z ławki rezerwowych Marc Carbo, lecz jego strzał okazał się niecelny.
Widzew obudził się w końcówce. Łubik uratował remis
Postawa łodzian coraz bardziej irytowała kibiców zgromadzonych na stadionie. Nieudane zagrania gospodarzy były kwitowane gwizdami, a zespół długo nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę beniaminka.
Dopiero w końcowych minutach Widzew zdecydowanie ruszył do ataku. Najlepszą okazję do zdobycia zwycięskiej bramki stworzył w 88. minucie Jusuf Gazibegović. Bośniak uderzył z rzutu wolnego pod poprzeczkę, ale Łubik popisał się skuteczną interwencją. Ostatecznie żadna z drużyn nie zdołała przełamać defensywy rywala i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.
Widzew Łódź – Wisła Kraków 0:0
Rzut karny: Angel Rodado (Wisła Kraków) – niewykorzystany w 66. minucie (poprzeczka).
Żółte kartki: Giannis Papanikolaou, Mariusz Fornalczyk, Lindon Selahi, Juljan Shehu (wszyscy Widzew Łódź).
Sędzia: Marcin Szczerbowicz (Olsztyn).
Widzów: 17 492.
Widzew Łódź: Bartłomiej Drągowski – Jusuf Gazibegović, Przemysław Wiśniewski, Ricardo Visus, Steve Kapuadi – Stipe Biuk, Fran Alvarez (46. Lindon Selahi), Giannis Papanikolaou (46. Juljan Shehu), Dani Silva (67. Emil Kornvig), Mariusz Fornalczyk (67. Darian Males) – Karol Świderski (76. Ioan Vermesan).
Wisła Kraków: Marcel Łubik – Raoul Giger, Alan Uryga, Darijo Grujcic, Jakub Krzyżanowski – Frederico Duarte, Kacper Duda, Julius Ertlthaler, James Igbekeme (72. Marc Carbo), Julian Lelieveld (72. Elie Youan) – Angel Rodado.
