Dziennik Gazeta Prawana logo

Chuligani z Warszawy w Łodzi. Sędzia przerwał mecz

16 października 2010, 09:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W meczu rozpoczynającym 9. kolejkę piłkarskiej ekstraklasy Widzew na własnym stadionie przegrał 0:1 z Legią. W 62. minucie mecz został przerwany na cztery minuty po rzuceniu przez sympatyków warszawskiego zespołu świec dymnych, które przesłoniły widoczność na przedpolu bramki Macieja Mielcarza.

Widzew Łódź - Legia Warszawa 0:1 (0:1)

Bramki: 0:1 Ivica Vrdoljak (16).

Żółta kartka - Widzew Łódź: Piotr Grzelczak, Darvydas Sernas, Paul Grischok, Ugochukwu Ukah. Legia Warszawa: Inaki Astiz, Manu, Marcin Komorowski, Ivica Vrdoljak, Kostiantyn Machnowskyj.

Sędzia: Robert Małek (Zabrze). Widzów 9 500.

Widzew Łódź: Maciej Mielczarz - Łukasz Broź, Ugochukwu Ukah, Wojciech Szymanek (57. Velibor Durić), Dudu - Paul Grischok (79. Rafał Grzelak), Mindaugas Panka, Bruno Pinheiro, Piotr Grzelczak - Marcin Robak, Darvydas Sernas.

Legia Warszawa: Kostiantyn Machnowskyj - Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz - Manu, Ivica Vrdoljak, Ariel Borysiuk, Miroslav Radović (90+6. Michał Żyro), Maciej Rybus (31. Sebastian Szałachowski) - Michał Kucharczyk (84. Alejandro Ariel Cabral).

Piłkarze Widzewa do meczu przystąpili z zamiarem przerwania serii dziesięciu spotkań bez zwycięstwa nad Legią. Po raz ostatni zespół z al. Piłsudskiego pokonał rywala ze stolicy w kwietniu 2000 r. Później były jeszcze dwa remisy i osiem kolejnych zwycięstw Legii. W piątek goście przedłużyli serię kolejnych wygranych nad Widzewem do dziewięciu.

Zawieszony na dwa mecze przez Komisję Ligi trener Legii Maciej Skorża nie mógł prowadzić swojej drużyny z ławki rezerwowych, ale nie miało to wpływu na postawę jego zespołu. Goście szybko przejęli inicjatywę, opanowali środkową strefę boiska i bez większych problemów przedostawali się pod pole karne Widzewa. W 16 minucie, po rzucie rożnym Ivica Vrdoljak uprzedził obrońców oraz bramkarza gospodarzy i zdobył gola dla Legii.

Pierwszej połowy nie dograł do końca pomocnik Legii Maciej Rybus, który w 31. minucie z powodu kontuzji na noszach opuścił boisko.

W drugiej połowie odważniej zaatakowali gospodarze, ale nie zdołali doprowadzić do wyrównania. W tej części meczu po rzutach rożnych piłka po jednym razie wpadała do bramki Widzewa i Legii, ale w obu przypadkach sędzia uznał, że niezgodnie z przepisami atakowani byli bramkarze i goli nie uznał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj