Dziennik Gazeta Prawana logo

Górnik Zabrze lepszy od Korony

20 listopada 2010, 08:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zabrzanie w ekstraklasie wcześniej z Koroną nie wygrali, a na swoim stadionie nie strzelili kielczanom nawet gola. Ponieważ piątkowy mecz był dla Górnika ostatnim w tym roku przed własną publicznością, tym bardziej chcieli go wygrać.

Bramki: 1:0 Tomasz Zahorski (26), 2:0 Daniel Sikorski (71), 2:1 Pavol Stano (89).

Żółta kartka - Górnik Zabrze: Aleksander Kwiek, Marcin Wodecki. Korona Kielce: Kamil Kuzera.

Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok). Widzów 9 200.

Górnik Zabrze: Adam Stachowiak - Michał Pazdan (90. Maciej Mańka), Adam Danch, Mariusz Jop, Mariusz Magiera - Grzegorz Bonin (68. Maciej Bębenek), Mariusz Przybylski, Aleksander Kwiek, Daniel Sikorski (83. Adam Marciniak), Marcin Wodecki - Tomasz Zahorski.

Korona Kielce: Radosław Cierzniak - Paweł Golański, Pavol Stano, Hernani, Nikola Mijailović - Kamil Kuzera (60. Andrzej Niedzielan), Jacek Markiewicz, Aleksandar Vuković, Paweł Sobolewski - Edi Andradina, Maciej Korzym (79. Łukasz Maliszewski).

Piłkarze Górnika zaczęli - jak zwykle w ostatnich spotkaniach - od szturmu, który goście spokojnie przeczekali i sami pomyśleli o ataku. Bliski zaskoczenia bramkarza gospodarzy był Edi Andradina. Po jego uderzeniu z rzutu wolnego Adam Stachowiak z trudem wybił piłkę. Skuteczniejszy po drugiej stronie boiska był Tomasz Zahorski. Wykorzystał niepewną interwencję Radosława Cierzniaka po strzale Adama Dancha i z bliska trafił do siatki.

Bramkarz Korony zrehabilitował się pięć minut po przerwie, kiedy obronił w sytuacji sam na sam z Danielem Sikorskim. Piłkarze obu zespołów walczyli o piłkę, starając się utrzymać równowagę na grząskim, namokniętym boisku. Zabrzanie najbardziej obawiali się przed meczem Andrzeja Niedzielana. Wracający do formy po kontuzji napastnik, mający za sobą występy w Górniku, wszedł na murawę w 60. minucie.

Szczęśliwszą rękę do zmiany miał szkoleniowiec gospodarzy. Rezerwowy Maciej Bębenek w trzy minuty po wejściu na boisko dokładnie podał Danielowi Sikorskiemu i tym razem Radosław Cierzniak skapitulował. Kielczanie w ostatnim kwadransie meczu przycisnęli, gospodarze szukali szansy w kontrach. Tuż przed końcem starania piłkarzy Korony przyniosły skutek - po centrze Ediego bramkarzowi nie dał szans Pavol Stano.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj