Dziennik Gazeta Prawana logo

Urban chciał rewanżu na Legii. Udało się?

27 listopada 2010, 08:53
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dla trenera polonistów Jana Urbana ten mecz był szczególny, bowiem poprzednio prowadził Legię, a w połowie marca stracił pracę w stołecznym klubie po porażce właśnie z zespołem z Bytomia. Z kolei grający w zespole gości bramkarz Wojciech Skaba i obrońca Marcin Komorowski mają za sobą występy w bytomskiej drużynie.

Polonia Bytom - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Miroslav Radović (76-głową).

Żółta kartka - Legia Warszawa: Wojciech Skaba, Inaki Astiz, Marcin Komorowski.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków). Widzów 3 500.

Polonia Bytom: Szymon Gąsiński - Peter Hricko, Michal Hanek, Mateusz Żytko, Błażej Telichowski - Miroslav Barcik, Szymon Sawala, David Kobylik, Mariusz Ujek (83. Grzegorz Podstawek), Marcin Radzewicz - Tomasz Mikołajczak (61. Łukasz Tymiński).

Legia Warszawa: Wojciech Skaba - Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Marcin Komorowski, Tomasz Kiełbowicz - Sebastian Szałachowski (46. Maciej Iwański), Ivica Vrdoljak, Ariel Borysiuk, Miroslav Radović, Maciej Rybus (89. Alejandro Ariel Cabral) - Michał Kucharczyk (59. Bruno Mezenga).

Gospodarze mogli zacząć to spotkanie w sposób "wymarzony" przez siebie i prowadzić już w 4. minucie. Po faulu Wojciecha Skaby na Miroslavie Barciku sędzia podyktował rzut karny dla bytomian. Bramkarz Legii zrehabilitował się, broniąc uderzenie Davida Kobylika. Potem więcej działo się już pod bramką Polonii. Dwukrotnie Szymona Gąsińskiego strzałami z daleka "rozgrzał" Sebastian Szałachowski, raz z kilku metrów spudłował Michał Kucharczyk i do przerwy było 0:0.

Trzy minuty po wznowieniu gry znów w "opałach" znalazł się Skaba. Po uderzeniu Marcina Radzewicza piłka odbiła się od Inakiego Astiza i warszawski bramkarz zatrzymał ją na linii. Mimo zimowej temperatury, kibice chyba nie mogli narzekać bo oglądali szybki, ciekawy mecz. W miarę upływu czasu rosła przewaga legionistów. Goście mieli jednak problem z postawieniem w ataku "kropki nad i" - nie kończyli akcji celnymi strzałami.

Zespół Jana Urbana uważnie się bronił, rzadko szukając szansy w kontrach. I pewnie skończyłoby się bezbramkowym remisem, gdyby nie Miroslav Radović, który niespełna kwadrans przed ostatnim gwizdkiem sędziego zamienił głową na gola dośrodkowanie Tomasza Kiełbowicza. "Pogoń" gospodarzy za remisem była nieskuteczna.

Piotr Girczys (PAP)

gir/ krys/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj