Innym chętnym na zakup piłkarskiego klubu ze stolicy jest jeden z niemieckich banków. Zapowiada się więc niezwykle ciekawa rywalizacja pomiędzy chętnymi na nabycie kluby z ulicy Łazienkowskiej.

Reklama

"O niejasnej przyszłości klubu z Łazienkowskiej na korytarzach koncernu ITI plotkuje się już od dawna. Podobnych głosów nie brakuje również w Sejmie, gdzie zorientowani w temacie politycy kilku partii przebąkują o zbliżającej się wielkimi krokami coraz śmielej przebąkują o sprzedaży Legii. Wojskowi mają ponoć zmienić właściciela, chyba że zaangażowany w futbol Mariusz Walter weźmie finansowanie klubu na własny rachunek" - informowaliśmy kilka dni temu "Fakt".

Nikt temu nie zaprzeczył, choć Legia jest znana z dementowania informacji prasowych. Kto wie, czy tym razem ITI jest na rękę, że informacja o gotowości do sprzedaży jednego ze swoich biznesów odbiła się w środowisku tak szerokim echem.

Zastanawia szczególnie zainteresowanie ze strony potentata w branży telekomunikacyjnej. Mający 150 milionów abonentów na całym świecie (ponad 13 mln w Polsce) międzynarodowy operator telefonii komórkowej był bardzo zainteresowany sponsorowaniem ekstraklasy. Teraz musi wybrać, czy decyduje się na Legię, czy na naszą ligę.
Niemniej ciekawie zaczyna również wyglądać kwestia stadionu przy Łazienkowskiej. Do niedawna murowanym kandydatem do wykupienia praw do nazwy obiektu był producent napojów spod znaku Pepsi. Teraz sprawy mogą jednak przybrać inny wymiar, bowiem T-Mobile chciałoby nie tylko być właścicielem klubu, ale także pięknego stadionu o nazwie T-Mobile Arena.

>>>Czytaj także: Wisła chce mieć króla strzelców