Dziennik Gazeta Prawana logo

Lech coraz bliżej pucharów. Lechia idzie na dno

15 kwietnia 2012, 17:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lech konsekwentnie gromadzi punkty i kroczy w górę tabeli. Cel, jakim jest awans do europejskich pucharów, jeszcze miesiąc temu wydawał się prawie nierealny. Na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu jest już na wyciągnięcie ręki.

Odmienne nastroje panują w Lechii, która zmierza w odwrotnym kierunku. Gdańszczanie nad strefą spadkową mają zaledwie dwa punkty przewagi, a przed sobą jeszcze kilka meczów z ligową czołówką.

W niedzielę goście byli blisko wywiezienia punktu z Poznania - na cztery minuty przed upływem regulaminowego czasy gry remisowali 1:1. Wówczas mocnym i precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Mateusz Możdżeń i Wojciech Pawłowski nie miał szans na obronę.

Mecz nie był porywającym widowiskiem, bo na fatalnej murawie poznańskiego stadionu trudno dokładnie wymienić kilka podań. Przez niemal całe spotkanie Lech przeważał, ale swojej dominacji długo nie potrafił udokumentować bramką. Znakomite sytuacje miał Artjom Rudniew, ale Łotysz zatracił skuteczność, jaką imponował jesienią. W 28 min. po znakomitym podaniu Aleksandara Tonewa, napastnik Kolejorza z trzech metrów nie trafił do siatki.

Lechia nieźle się broniła, ale w ataku praktycznie nie istniała. Niegroźne strzały Jakuba Koseckiego czy Marko Bajica nie mogły sprawić bramkarzowi Lecha większych kłopotów.

Gol dla Kolejorza padł tuż przed przerwą - defensorzy Lechii zapomnieli o Vojo Ubiparipie, który z 16 metrów idealnie przymierzył tuż przy słupku i Pawłowski tylko odprowadził piłkę wzrokiem.

Po zmianie stron Lech nadal atakował i druga bramka wisiała w powietrzu. Zdobyli ją jednak gdańszczanie w trochę przypadkowych okolicznościach. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Marcin Kamiński źle uderzył głową piłkę, ta odbiła się po drodze od kolana Dmitrije Injaca i wpadła do siatki.

Bramka ta podcięła skrzydła poznaniakom, którzy stracili animusz z początku drugiej połowy. Po bramce Możdżenia, ostatnie minuty były bardzo ciekawe - goście mieli szansę na wyrównanie, ale i Lech mógł podwyższyć rezultat. Stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał m.in. Szymon Drewniak.

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 2:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Vojo Ubiparip (43), 1:1 Dimitrije Injac (64-samobójcza), 2:1 Mateusz Możdżeń (86).

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 19 737.

Lech Poznań: Jasmin Buric - Marcin Kikut, Grzegorz Wojtkowiak, Marcin Kamiński, Luis Henriquez - Mateusz Możdżeń, Dimitrije Injac, Rafał Murawski - Vojo Ubiparip (90+4. Kamil Drygas), Artjom Rudniew (90+3. Ivan Djurdjevic), Aleksander Tonew (71. Szymon Drewniak).

Lechia Gdańsk: Wojciech Pawłowski - Rafał Janicki, Sebastian Madera, Krzysztof Bąk, Jakub Wilk - Marko Bajic (88. Tomasz Dawidowski), Lewon Hajrapetjan (56. Mateusz Machaj), Łukasz Surma, Paweł Nowak, Abdou Traore - Jakub Kosecki (75. Ivans Lukjanovs).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj