Bramki: 1:0 Edi Andradina (36-wolny), 2:0 Mouhamadou Traore (65), 3:0 Grzegorz Bonin (72), 4:0 Donald Djousse (84).

Reklama

Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Paweł Widanow.

Sędzia: Dawid Piasecki (Słupsk). Widzów 8 011.

Pogoń Szczecin: Radosław Janukiewicz - Peter Hricko, Maciej Dąbrowski, Hernani, Adam Frączczak - Maksymilian Rogalski, Wojciech Golla (68. Takafumi Akahoshi), Grzegorz Bonin, Edi Andradina, Robert Kolendowicz (84. Radosław Wiśniewski) - Mouhamadou Traore (77. Donald Djousse).

KGHM Zagłębie Lubin: Michał Gliwa - Paweł Widanow, Adam Banaś, Csaba Horvath (25. Bartosz Rymaniak), Costa Nhamoinesu - Robert Jeż, Łukasz Hanzel (74. Michal Papadopulos), Szymon Pawłowski, Jiri Bilek, Maciej Małkowski (60. Dawid Abwo) - Arkadiusz Woźniak.

Pogoń wróciła do piłkarskiej elity po pięciu latach. Wcześniej przeszła poważne perturbacje. Opuszczając ekstraklasę wiosną 2007 r. spadła aż do 4. ligi. Stało się tak dlatego, że władze miasta po czterech latach współpracy miały już dość kontynuacji "brazylijskiej telenoweli" lansowanej przez byłego właściciela klubu Antoniego Ptaka. Miasto postawiło Ptakowi zaporowe warunki wynajmu stadionu na drugoligowy sezon 2007-08 i łódzki biznesmen zlikwidował dawny klub.

Nowa Pogoń odradzała się mozolnie. W dwa sezony awansowała na zaplecze ekstraklasy, ale w 1. lidze utknęła na trzy sezony. Niecierpliwość kibiców rosła odwrotnie proporcjonalnie do frekwencji na trybunach. Większość meczów poprzedniego sezonu w 1. lidze w Szczecinie oglądała garstka najwierniejszych fanów. Piłkarze szczecińscy wiosną grali słabo, ale końcówkę rozgrywek mieli na tyle skuteczną, że w ostatniej kolejce zapewnili sobie awans.

Osiem lat wcześniej, gdy Pogoń także wracała do ekstraklasy, jej premierowy mecz z Legią obejrzał w Szczecinie komplet 18 tys. ludzi. Teraz kilka sektorów na stadionie świeciło pustkami.

Reklama

Z obozu Zagłębia przed meczem płynęły odważne deklaracje, że do Szczecina zespół jedzie odrobić trzy ujemne punkty, którym ukarano klub za korupcję w sezonie 2005-06. Tymczasem skończyło się na pogromie lubinian.

Pierwsza część meczu nie była porywającym widowiskiem. Przez 10 minut gra toczyła się tylko w środku boiska i to w bardzo wolnym tempie.

Dopiero w 11. min pierwsza akcja Pogoni zakończona została lekkim i niecelnym strzałem Ediego, ale w odpowiedzi po kontrze Zagłębia prawą stroną boiska bliski strzelenia gola samobójczego był Hernani. Skończyło się na rzucie rożnym. Niewiele brakowało, by korner na gola zamienił Jiri Bilek. Główkę Czecha lecąca w okienko bramki Portowców z trudem wybił Radosław Janukiewicz.

Potem znów były najczęściej chwile przestoju i rwane akcje, którym brakowało wykończenia. W 35. min. w niegroźnej sytuacji Robert Jeż 23 m od własnej bramki popchnął biegnącego z piłką Maksymiliana Rogalskiego, a sędzia Dawid Piasecki odgwizdał rzut wolny. Najstarszy na boisku Edi Andradina (jedyny zawodnik, który grał w Pogoni pięć lat temu) w swoim stylu odmierzył cztery kroki do tyłu, po czym precyzyjnie trafił w okienko bramki Michała Gliwy.

Po stracie bramki Zagłębie próbowało odrobić straty, ale akcje gości najczęściej kończyły się na linii obrony Portowców.

Za to w drugiej części sporą przewagę zdobyli gospodarze. Udokumentowali ją kolejnymi bramkami. Najpierw pierwszego gola w Pogoni strzelił były napastnik Zagłębia Mouhamadou Traore, który w polu karnym mijał obrońców lubińskich jak tyczki i strzałem w długi róg nie dał szans Gliwie. Potem Grzegorz Bonin wykorzystał doskonałe, prostopadłe podanie Ediego, minął Gliwę i trzeci raz trafił do jego siatki. W końcówce spotkania swoją bramkę dorzucił zmiennik Traore - Donald Djousse.