Dziennik Gazeta Prawana logo

Ponad 22 tysiące kibiców obejrzało bezbramkowy mecz Lecha z Koroną

10 listopada 2019, 17:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Lech Poznań - Korona Kielce
Lech Poznań - Korona Kielce/PAP
Podział punktów z pewnością bardziej zadowolił drużynę gości, która wcześniej przegrała pięć kolejnych meczów na wyjeździe. Lech natomiast po raz kolejny rozczarował przed własną publicznością i nie wygrał czwartego spotkania z rzędu.

Lech Poznań - Korona Kielce 0:0.

Żółta kartka - Lech Poznań: Pedro Tiba. Korona Kielce: Milan Radin.

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów 22 179.

Lech Poznań: Mickey van der Hart - Robert Gumny, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz - Kamil Jóźwiak, Karlo Muhar (79. Paweł Tomczyk), Darko Jevtic, Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz (67. Filip Marchwiński) - Christian Gytkjaer.

Korona Kielce: Marek Kozioł - Mateusz Spychała, Ivan Marquez, Adnan Kovacevic, Michael Gardawski - Andres Lioi (73. Ivan Jukic), Ognjen Gnjatic, Milan Radin, Marcin Cebula (87. Matej Pucko) - Uros Duranovic, Michal Papadopulos (79. Michał Żyro).

W stolicy Wielkopolski wielkich emocji nie było, dopisała natomiast frekwencja. Poznański klub po raz kolejny przeprowadził akcję "Kibicuj z Klasą", dzięki czemu zorganizowane grupy z opiekunem mogły obejrzeć mecz za darmo. Z tej okazji skorzystało ponad 11 tysięcy młodych kibiców. Łącznie na trybach stadionu przy ul Bułgarskiej zasiadło ponad 22 tysiące widzów.

Po pierwszych 45 minutach kielczanie mogli mówić o dużym szczęściu, że nie stracili gola. Gospodarze sytuacji mieli bez liku, ale ich skuteczność wołała o pomstę do nieba.

Już w pierwszym kwadransie poznaniacy stworzyli trzy dogodne sytuacje, których przynajmniej jedna powinna się powinna zakończyć golem. Darko Jevtic często sam próbował strzelać z dystansu lub świetnymi podaniami otwierał kolegom drogę do bramki. Przynajmniej dwukrotnie Marka Kozioła mógł pokonać Kamil Jóźwiak, szansę miał też Christian Gytkjaer, lecz jego uderzenie głową obronił bramkarz gości.

W 38. minucie strzał Jevticia został zablokowany przez jednego z kieleckich piłkarzy tuż przed linią bramkową.

Korona sporadycznie gościła pod bramką Mickey’a van der Harta, który nie miał zbyt wielu okazji do interwencji. Goście do przerwy oddali tylko jeden celny strzał.

W drugiej połowie lechici już tak łatwo nie dochodzili do pozycji strzeleckich, a coraz odważniej poczynali sobie podopieczni Mirosława Smyły. Uros Djuranovic próbował z dystansu zaskoczyć van der Harta, ale Holender wybił na rzut rożny. W kolejnej akcji gości Anders Lioi głęboko dośrodkował i bramkarz Lecha z trudem sparował piłkę nad poprzeczkę.

W 64. minucie Thomas Rogne po rzucie rożnym zdobył bramkę, ale radość Lecha trwała nieco ponad minutę. Sędzia Piotr Lasyk skorzystał z systemy wideoweryfikacji i gola nie uznał, dopatrując się zagrania ręką Norwega.

Ta sytuacja tylko podcięła skrzydła poznaniakom, którzy z każdą kolejną minutą tracili wiarę, że mogą to spotkanie wygrać. Obrona Korony bez większych kłopotów radziła sobie z chaotycznymi atakami "Kolejorza". Jóźwiak i Jevtic nie byli już tak aktywni jak w pierwszej odsłonie, zupełnie niewidoczny był Gytkjaer.

Nieco więcej emocji przyniosła sama końcówka meczu. W ostatniej minucie goście egzekwowali rzut wolny z ok. 18 metrów, ale Djuranovic uderzył wysoko nad bramką. Potem znów kielczanie mieli szczęście, gdy po strzale Pawła Tomczyka piłka otarła się od jednego z zawodników Korony i trafiła w poprzeczkę. Jeszcze Pedro Tiba mógł przesądzić losy spotkania, lecz z rzutu wolnego strzelił obok słupka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj