Poznaniacy zaczęli od mocnego uderzenia - już pierwsza akcja mogła przynieść im prowadzenie. Niezwykle celnym wykopem do Kamila Jóźwiaka popisał się bramkarz Mickey van der Hart. Piłkę otrzymał Darko Jevtic, ale za długo przekładał piłkę z nogi na nogę i gdynianie zablokowali uderzenie Szwajcara.

Reklama

Goście szybko uporządkowali grę i zaczęli atakować piłkarzy Lecha już pod ich bramką. A gospodarze sprawiali wrażenie nieco zaskoczonych i nie do końca potrafili sobie poradzić z niezwykle agresywnym pressingiem przeciwnika.

Od 25. minuty gdynianie musieli grać w osłabieniu. Tuż przed linią pola karnego Puchacz został sprowadzony do parteru przez Damiana Zbozienia. Piłkarz Lech miał już przed sobą tylko bramkarza, więc decyzja arbitra mogła być tylko jedna – czerwona kartka dla winowajcy. Specjalista od stałych fragmentów gry Darko Jevtic kilka dni temu w spotkaniu ze Śląskiem Wrocław zdobył efektownego gola z rzutu wolnego, tym razem uderzył prosto w mur, a dobitka Puchacza była niecelna.

Gospodarze zepchnęli rywala na ich połowę, ale podopieczni Aleksandara Rogicia całkiem poprawnie radzili sobie w defensywie. Nieco przysnęli w 39. minucie, gdy Puchacz podawał do Christiana Gytkjaera, ale Duńczyk strzelił zbyt lekko by pokonać bramkarza Arki.

Lech nacierał, ale też czasami nonszalancko poczynał sobie w obronie. W doliczonym czasie gry z pozoru niegroźna akcji gości zakończyła się golem. Mateusz Młyński zagrał do Fabiana Serrarensa, który tylko dołożył nogę i piłka wturlała się do bramki. Holenderski napastnik zanotował dopiero pierwsze trafienie w ekstraklasie.

Po zmianie stron "Kolejorz" jeszcze mocniej zaatakował bramkę rywala. Centymetrów zabrakło Christianowi Gytkjaerowi, by wyrównać stan meczu po podaniu Puchacza, z kolei Kamil Jóźwiak próbował pokonać Steinborsa z dystansu, lecz posłał piłkę nad poprzeczką.

Przez długie fragmenty gdynianie nie potrafili wyjść z piłką z własnej połowy, ale po błędzie Jakuba Modera Michał Nalepa stanął przed szansą podwyższenia wyniku. Van der Hart był jednak na posterunku.

Reklama

Defensywa Arki pękła dopiero w 74. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Gytkjaer trącił piłkę, a Lubomir Satka z bliska wepchnął ja do siatki.

Ostatni kwadrans spotkania to już prawdziwe oblężenie pola karnego Arki. Trener Dariusz Żuraw postawił wszystko na jedną kartę, desygnując do gry ofensywnych piłkarzy - Joao Amarala, Pawła Tomczyka i Jakuba Kamińskiego. Lechici łatwo zdobywali teren, bez kłopotów wdzierali się w pole karne, ale brakowało skuteczności. Gdynianie wielokrotnie blokowali strzały poznaniaków i zawsze mogli liczyć na swojego bramkarza.

Już po upływie 90 minut Tomczyk, po efektownej akcji całego zespołu, miał piłkę meczową ale z bliska spudłował.

Lech Poznań - Arka Gdynia 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Fabian Serrarens (45+1), 1:1 Lubomir Satka (74)
Żółta kartka - Lech Poznań: Tymoteusz Puchacz, Dorde Crnomarkovic. Arka Gdynia: Frederik Helstrup. Czerwona kartka - Arka Gdynia: Damian Zbozień (25-faul)
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 7 641
Lech Poznań: Mickey van der Hart - Lubomir Satka, Tomasz Dejewski, Dorde Crnomarkovic, Wołodymyr Kostewycz - Kamil Jóźwiak, Karlo Muhar (55. Joao Amaral), Darko Jevtic, Jakub Moder (78. Paweł Tomczyk), Tymoteusz Puchacz (82. Jakub Kamiński) - Christian Gytkjaer
Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Frederik Helstrup, Luka Maric, Adam Marciniak - Mateusz Młyński (70. Jakub Wawszczyk), Michał Nalepa (90+1. Azer Busuladzic), Marcin Budziński (29. Adam Danch), Marko Vejinovic, Maciej Jankowski - Fabian Serrarens