Kluczowym momentem była sytuacja z 64. minuty, kiedy to po dość długiej wideoweryfikacji arbiter Paweł Raczkowski przyznał rzut karny poznańskiej drużynie, którego na gola zamienł Christian Gytkjaer.

Reklama

W pierwszym kwadransie to podopieczni Marka Papszuna byli bardziej aktywni i akcje toczyły się głównie na połowie gospodarzy. Lechici zaczęli mecz nieco ospale, swój zespół poderwał Filip Marchwiński, którego strzał z dystansu sprawił sporo kłopotów Jakubowi Szumskiemu. Gytkjaer próbował dobijać, ale bramkarz rywali rzucił mu się pod nogi i Duńczyk niewiele mógł zrobić.

W miarę upływu czasu poznaniacy mieli więcej do powiedzenia, ale częstochowianie grali bardzo mądrze taktycznie, znakomicie się ustawiali na boisku. Nie pozwalali Lechowi na zbyt wiele, a sporadyczne strzały z dystansu były albo niecelne, albo z łatwością bronił Szumski.

Podopieczni Dariusza Żurawia momentami razili nieporadnością w rozgrywaniu akcji i nie potrafi sobie poradzić z pressingiem rywala. Zdarzało się, że z połowy Rakowa lechici wracali pod własną bramkę, a Mickey van der Hart otrzymał tyle podań od swoich kolegów, jakby grał na pozycji stopera, a nie bramkarza.

Beniaminek pod koniec pierwszej połowy dwukrotnie poważniej zagroził Lechowi. Sebastian Musiolik uprzedził obrońców, lecz po jego uderzeniu piłka nieznacznie minęła słupek. Z dystansu, też minimalnie niecelnie, strzelał Miłosz Szczepański.

Po zmianie stron i jednej, i drugiej drużynie brakowało większego zdecydowania w akcjach ofensywnych. Kilka razy "szarpnął" Kamil Jóźwiak, lecz pomocnikowi gospodarzy brakowało dokładnego podania.

W 64. minucie, po dośrodkowaniu w pole karne gości, pojedynek powietrzny stoczyli Gytkjaer z Szumskim. Snajper "Kolejorza" padł na murawę, a Raczkowski pokazał na rzut rożny. Arbiter otrzymał jednak sygnał, że warto tej sytuacji przyjrzeć się jeszcze raz i ostatecznie zmienił decyzję, dyktując rzut karny. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość strzelając 12. gola w sezonie.

Goście nie mieli już wyboru i musieli postawić na bardziej otwartą grę, a poznaniacy starali się wykorzystywać rozluźnione szyki przeciwnika. W 82. minucie Tymoteusz Puchacz minął obrońcę i precyzyjnym strzałem podwyższył rezultat.

Po tej sytuacji gorąco zrobiło się na ławce rezerwowych Rakowa. Raczkowski pokazał czerwoną kartkę trenerowi Papszunowi odsyłając go na trybuny.

Wynik ustalił 20-letni Jakub Moder efektownym posyłając piłkę w samo okienko. To było jego debiutanckie trafienie w ekstraklasie.

Lech Poznań - Raków Częstochowa 3:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Christian Gytkjaer (67-karny), 2:0 Tymoteusz Puchacz (81), 3:0 Jakub Moder (87)
Żółta kartka - Raków Częstochowa: Tomas Petrasek, Jakub Szumski, Sebastian Musiolik, Fran Tudor
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 10 872
Lech Poznań: Mickey van der Hart - Jakub Kamiński, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Wołodymyr Kostewycz - Kamil Jóźwiak, Karlo Muhar, Filip Marchwiński (72. Jakub Moder), Pedro Tiba, Tymoteusz Puchacz (83. Juliusz Letniowski) - Christian Gytkjaer (89. Filip Szymczak)
Raków Częstochowa: Jakub Szumski - Daniel Mikołajewski, Tomas Petrasek, Jarosław Jach - Fran Tudor (83. Piotr Malinowski), Petr Schwarz, Rusłan Babenko, Igor Sapała (76. Felicio Brown Forbes), Daniel Bartl - Sebastian Musiolik, Miłosz Szczepański (83. Bryan Nouvier)