Piast Gliwice - Cracovia Kraków 1:1 (0:1)

Reklama

Bramki: 0:1 Mateusz Wdowiak (29), 1:1 Tomasz Jodłowiec (74-głową).

Żółta kartka - Cracovia Kraków: Florian Loshaj, Pelle van Amersfoort, Ołeksij Dytiatjew.

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń). Widzów 1 961.

Piast Gliwice: Frantisek Plach - Martin Konczkowski, Uros Korun, Tomas Huk, Mikkel Kirkeskov - Tiago Alves (57. Gerard Badia), Patryk Sokołowski, Tomasz Jodłowiec, Sebastian Milewski - Piotr Parzyszek (65. Dominik Steczyk), Kristopher Vida (83. Patryk Tuszyński).

Cracovia Kraków: Lukas Hrosso - Cornel Rapa, Michał Helik, Ołeksij Dytiatjew, Kamil Pestka - Sergiu Hanca, Florian Loshaj (52. Milan Dimun), Pelle van Amersfoort, Ivan Fiolic (75. Thiago), Mateusz Wdowiak - Tomas Vestenicky (86. Daniel Pik).

Gliwiczanie stracili wcześniej szansę na obronę mistrzostwa. Zapewnili sobie trzecie miejsce, mieli matematyczną możliwość na wicemistrzostwo. Potrzebowali do tego wygranej, przy jednoczesnej porażce Lecha Poznań z Jagiellonią Białystok. Warunki nie zostały spełnione i drużyna trenera Waldemara Fornalika musiała się zadowolić miejscem na najniższym stopniu podium.

Gospodarze zaczęli mecz z animuszem, już w 4. minucie Tiago Alves spudłował z bliska, potem uderzenia Piotra Parzyszka obronił bramkarz „Pasów”. Goście „rozkręcali” się wolniej, ale w 29. minucie objęli prowadzenie. Podanie Cornela Rapy z końcowej linii wykorzystał nadbiegający Mateusz Wdowiak i z bliska wpakował piłkę do siatki.

W ostatnim kwadransie przed przerwą Frantisek Plach dwukrotnie musiał interweniować po groźnych strzałach Wdowiaka i Ivana Fiolica.

Druga połowa nie mogła rozgrzać kibiców. Z racji niedokładności w grze ofensywnej obu drużyn niewiele pracy mieli bramkarze.

Okazję do wyrównania miał rezerwowy pomocnik Piasta Gerarad Badia. Po jego uderzeniu piłka przeleciał obok słupka. Później Hiszpan popisał się dokładną centrą z rzutu rożnego, a zupełnie niepilnowany Tomasz Jodłowiec głową pokonał krakowskiego bramkarza, ustalając wynik spotkania.

Krakowianie nie zaczęli w niedzielę urlopów, bowiem czeka ich jeszcze finał Pucharu Polski z Lechią Gdańsk.