W pierwszej rundzie Radomiak uległ u siebie Warcie 0:2. A w rewanżu poznaniacy dali lekcję piłkarzom Banasika, wygrywając w Grodzisku Wielkopolskim 3:0. Mimo tak niekorzystnego bilansu w bezpośrednich spotkaniach sympatycy Radomiaka mocno wierzą w sukces.

W przekroju całego sezonu obu finalistów barażowej rozgrywki dzieliło niewiele. To zaledwie trzy punkty różnicy na korzyść Warty. Oba zespoły zdobyły po 52 gole. Postawa obrony budzi jednak niepokój w Radomiu. „Zieloni” stracili bowiem aż 45 bramek. Piłkarze Warty musieli wyciągać piłkę z własnej siatki tylko 35 razy.

Kto lepiej zaprezentował się w półfinale baraży? W Radomiu mówi się, że Radomiak, bo efektownie pokonał 3:1 groźną Miedź Legnica.

"Nie kalkulowaliśmy, graliśmy odważnie, ofensywnie. W pierwszej połowie było trochę szachów, ale zdobyliśmy piękną bramkę z rzutu wolnego i przeprowadziliśmy kilka ciekawych akcji. Potem kontrolowaliśmy sytuację. Wdało się w nasze poczynania trochę nerwowości po stracie gola na 2:1. Jak przystało na klasowy zespół szybko odpowiedzieliśmy trzecią bramką" - powiedział po meczu z Miedzią Banasik.

Nastroje w obozie Radomiaka studzą jednak kontuzje zawodników.

"Dostałem żółtą kartkę, bo krytykowałem sędziego za to, że nie ukarano kartkami rywali za faule na Mateuszu Michalskim i Patryku Mikicie" – zaznaczył Banasik.

Reklama

Obaj wymienieni piłkarze musieli opuścić boisko z powodu urazów. Nie wiadomo też co z Maciejem Świdzikowskim, który nie mógł zagrać już przeciwko Miedzi.

"Martwią mnie te kontuzje" – przyznał Banasik.

W drugim półfinale baraży Warta Poznań pokonała Bruk-Bet Termalicę Nieciecza. Wcześniej bezpośredni awans do ekstraklasy zapewniły sobie dwie najlepsze drużyny I ligi, czyli Stal Mielec i Podbeskidzie Bielsko-Biała.

Finał baraży Warta – Radomiak odbędzie się w piątek w Grodzisku Wielkopolskim o godz. 17.40.