Wisła Płock - PGE FKS Stal Mielec 1:1 (0:0)

Reklama

Bramki: 0:1 Andreja Prokic (56), 1:1 Mateusz Szwoch (89-głową).

Żółta kartka - Wisła Płock: Filip Lesniak, Jakub Rzeźniczak. PGE FKS Stal Mielec: Mateusz Żyro.

Sędzia: Sebastian Jarzębak (Bytom). Widzów 1 318.

Wisła Płock: Krzysztof Kamiński - Paweł Żuk (83. Aleksander Pawlak), Jakub Rzeźniczak, Damian Michalski, Alan Uryga - Angel Garcia, Filip Lesniak, Mateusz Szwoch, Dawid Kocyła (69. Giorgi Merebaszwili), Hubert Adamczyk (58. Damian Rasak) - Cillian Sheridan (58. Patryk Tuszyński).

PGE FKS Stal Mielec: Rafał Strączek - Wojciech Lisowski (46. Marcin Flis), Kamil Kościelny, Mateusz Żyro, Krystian Getinger - Maciej Domański, Petteri Forsell (72. Mateusz Matras), Maciej Urbańczyk, Grzegorz Tomasiewicz, Mateusz Mak (64. Paweł Tomczyk) - Andreja Prokic (85. Robert Dadok).

Po pierwszych, nieciekawych minutach, zaczęła atakować Wisła. W 9. min po nagrodzonej przez kibiców oklaskami kombinacyjnej akcji Huberta Adamczyka i Angela Cabezali, piłka wyszła na aut. Za chwilę gospodarze stworzyli groźną sytuację, a po niej Stal ruszyła z kontrą. Strzał Peterri Forsella z trudem obronił Krzysztof Kamiński.

W miarę upływu czasu gra stawała się coraz ciekawsza, a zespoły stwarzały coraz więcej groźnych sytuacji. Szwankowała jedynie skuteczność, bramkarze obu drużyn nie mieli problemów z wyłapywaniem piłek.

Widać było wyraźnie, że zawodnicy są głodni piłki, ale nie czują jej jeszcze dobrze, nie są też ze sobą zgrani. Płoccy kibice przyzwyczajeni do roli lidera i wykonawcy wszystkich stałych fragmentów Dominika Furmana, obserwowali poczynania na murawie Huberta Adamczyka, którego zadaniem jest zastąpić byłego kapitana zespołu. W pierwszej połowie spotkania 22-letni zawodnik Wisły jeszcze nie zachwycił.

Po przerwie zaatakowali goście, których determinacja przyniósł prowadzenie w 56. min. Akcja zaczęła się od Forsella, który strzelił na bramkę, ale ten pojedynek wygrał Kamiński. Próbował jeszcze Maciej Domański, ale jego strzał został zablokowany, ostatecznie z bliskiej odległości piłkę wpakował do siatki Andreja Prokic i goście wyszli na prowadzenie.

W odpowiedzi piłkarze Wisły rozpoczęli ataki, ale po każdej akcji słychać było z trybun jęk zawodu kibiców, bo za każdym razem brakowało wykończenia. W ośmiu sytuacjach płocczanie nie oddali żadnego strzału na bramkę.

I kiedy wydawało się, że te statystyki będą tak fatalne, w 89. min po asyście Aleksandra Pawlaka, który wszedł na murawę sześć minut wcześniej, wpakował piłkę do siatki Mateusz Szwoch, wyrównując wynik spotkania.