W pierwszym fragmencie spotkania lepiej prezentował się Raków, którzy zepchnął rywali do defensywy i wysokim pressingiem nie pozwalał wyprowadzić piłki z własnej połowy. Przyjezdni z dużą łatwością przedostawali się w pobliże pole karnego gospodarzy, ale brakowało ostatniego dokładnego podania.

Reklama

Lubinianie przetrwali ciężkie chwile bez straty gola i z czasem sami zaczęli gościć pod bramką Rakowa. Sygnał do ataku dał Patryk Szysz, który po szybkim wyprowadzeniu piłki z własnej połowy trafił w boczną siatkę. Kilka chwil później skrzydłowy Zagłębia przełamał czarną serię swojego zespołu.

Po zamieszaniu w polu karnym i przypadkowym odbiciu się piłki od jednego z zawodników Rakowa, dopadł do niej Szysz i z kilku metrów huknął na bramkę. Dominik Holec był bez szans. Zrobiło się 1:0.

W kolejnych minutach meczu optyczną przewagę mieli przyjezdni, którzy znacznie częściej gościli na połowie rywali, a cofnięte Zagłębie zagęszczało pole gry i szukało szans na drugiego gola przede wszystkim w kontratakach.

Raków grał za wolno, aby zaskoczyć dobrze zorganizowaną obronę lubinian, ale jednak zdołał trafić do siatki. Najpierw niepotrzebnie przed polem karnym faulował Lorenco Simic. Piłkę na 20. metrze ustawił sobie Ivan Lopez Alvarez i mocnym precyzyjnym strzałem nie dał szans Dominikowi Hładunowi.

Po golu obraz gry się nie zmienił. Nadal Raków częściej gościł pod polem karnym Zagłębie, które z wielkim trudem wychodziło z własnej połowy. Sytuacji bramkowych już jednak nie było.

Po zmianie stron mecz się ożywił i w miarę upływających minut zaczęła się zarysowywać optyczna przewaga Zagłębia. Lubinianie grali agresywniej, szybciej i coraz częściej gościli w polu karnym rywali. Raków natomiast szukał szans w wyprowadzaniu akcji długimi podaniami, ale nic groźnego z tego nie wynikało.

Im bliżej końca spotkania, tym coraz bardziej można było odnieść wrażenie, że drużyny zaczynają szanować remis. Mecz ożywił się dopiero w ostatnich minutach, ale wcześniej Raków zdobył drugiego gola. Ivan Lopez Alvarez znalazł się w polu karnym i Hładum zdołał odbić jego strzał, ale Sasa Blic tak wybijał później piłkę, że trafił do własnej bramki.

Zagłębie rzuciło wszystkie siły do ataku. Trener Martin Sevela posłał na boisko dwóch napastników – Samuela Mraza i Roka Sirka. Przy stałych fragmentach gry cały zespół ustawiał się w polu karnym Rakowa, ale nie udało się nie tylko strzelić gola, ale nawet poważniej zagrozić bramce rywali.

KGHM Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa 1:2 (1:1)Bramki: 1:0 Patryk Szysz (13), 1:1 Ivan Lopez Alvarez (29), 1:2 Sasa Balic (81-samobójcza)Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Lorenco Simic, Patryk Szysz; Raków Częstochowa: Igor Sapała, Jarosław JachSędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa) Mecz bez udziału publicznościKGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun – Jakub Wójcicki, Lorenco Simic, Damian Oko (84. Rok Sirk), Sasa Balic – Patryk Szysz, Jakub Żubrowski, Łukasz Poręba (78. Kacper Chodyna), Filip Starzyński, Miroslav Stoch (84. Samuel Mraz) – Dejan DrazicRaków Częstochowa: Dominik Holec - Kamil Piątkowski, Andrzej Niewulis, Jarosław Jach - Fran Tudor, Giannis Papanikolaou (59. Marko Poletanovic), Igor Sapała, Patryk Kun (88. Petr Schwarz) - David Tijanic (88. Ben Lederman), Ivan Lopez Alvarez (88. Mateusz Wdowiak), Vladislavs Gutkovskis (51. Jakub Arak)