Cały świat walczy z pandemią koronawirusa. Wszędzie obowiązują obostrzenia. Obowiązuje m.in. zakaz gromadzenia się i organizowania imprez masowych z udziałem publiczności, a jedną z wytycznych jest zachowanie dystansu społecznego. W Częstochowie najwyraźniej o tym zapomniano.
W piątkowy wieczór piłkarze Rakowa wrócili na własny stadion, bo do tej pory mecze Ekstraklasy w roli gospodarza rozgrywali w Bełchatowie. Niestety komuś zabrakło wyobraźni i odpowiedzialności. W trakcie pojedynku ze Śląskiem Wrocław na świeżo oddaną do użytku trybunę wpuszczono tłum kibiców.
Dziennikarz sportowy, Michał Trela, który był na meczu zauważył, że trybuna mogąca pomieścić około tysiąca osób pękała w szwach.
Na zdjęciach widać, że osób na stadionie jest dużo za dużo. W dodatku są one ściśnięte jak w puszcze sardynek. O zachowaniu dystansu społecznego nie ma mowy. Dodatkowo nie wszyscy mają maseczki.
Jedną z osób na żywo oglądających mecz Raków - Śląsk był były selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|