Dziennik Gazeta Prawana logo

Terrazzino bohaterem meczu w Gdańsku. Jego dwa gole dały trzy punkty [WIDEO]

6 listopada 2021, 19:50
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piłkarze drużyny Lechia Gdańsk Maciej Gajos (L) i Mario Maloca (C) oraz Tomas Zajić (P) z zespołu KGHM Zagłębie Lubin podczas meczu Ekstraklasy, na stadionie
<p>Piłkarze drużyny Lechia Gdańsk Maciej Gajos (L) i Mario Maloca (C) oraz Tomas Zajić (P) z zespołu KGHM Zagłębie Lubin podczas meczu Ekstraklasy, na stadionie "Polsat Plus Arena Gdańsk"</p>/PAP/EPA
Obie bramki dla gdańszczan zdobył rezerwowy Marco Terazzino – zwycięską w czwartej minucie doliczonego czasu.

Spotkanie rozpoczęło się jednak znakomicie dla przyjezdnych, którzy już w 6. minucie objęli prowadzenie. W polu karnym, w pozornie niegroźnej sytuacji, Ilkay Durmus sfaulował Sasę Ziveca, a z 11 metrów Dusana Kuciaka pokonał Filip Starzyński.

Po zdobyciu bramki zawodnicy Zagłębia nadawali ton wydarzeniom na murawie. Spora w tym zasługa gospodarzy, którzy sprawiali wrażenie jakby pierwszy raz spotkali się tuż przed meczem. Podopieczni trenera Tomasza Kaczmarka gubili się w banalnych sytuacjach i często zamiast do kolegi z zespołu podawali do przeciwnika.

I właśnie po takiej stracie Macieja Gajosa w 18. minucie mogło być 2:0 dla ekipy z Dolnego Śląska. Goście wyszli z kontrą trzech na dwóch, ale ostatecznie uderzenie Starzyńskiego golkiper miejscowych wybił na róg. Wcześniej Kuciak obronił strzał Ziveca, a Patryk Szysz w dogodnej sytuacji został zablokowany.

Lechiści przebudzili się na chwilę w okolicach 30. minuty. Najpierw w zamieszaniu podbramkowym główkował Flavio Paixao, a za chwilę uderzenie z ostrego kąta Mateusza Żukowskiego obronił Dominik Hładun. Ponadto w 44. minucie z rzutu wolnego z 25 metrów nieznacznie pomylił się Gajos. Gdyby piłka wpadła do siatki, byłby to niezwykle efektowny gol.

Te sytuacje nie mogą jednak zmienić generalnej oceny – była to bardzo słaba połowa w wykonaniu biało-zielonych, którzy mieli spory problem z wypracowaniem sobie bramkowych okazji.

Po wznowieniu gry pierwsi przed szansą stanęli lubinianie. W 51. minucie po zagraniu Łukasza Poręby zamykający akcję Szysz miał przed sobą pustą bramkę, jednak trafił w boczną siatkę. 120 sekund później Starzyński główkował nieznacznie obok słupka.

W 54. minucie szkoleniowiec Lechii dokonał trzech zmian – na boisku pojawili się Rafał Pietrzak, Egzon Kryeziu i Terazzino. I w 57. minucie ten ostatni mógł doprowadzić do remisu – niemiecki pomocnik znalazł się sam przed Hładunem, ale bramkarz rywali popisał się świetną interwencją.

W końcówce gospodarze osiągnęli wyraźną przewagę i w 84. minucie odrobili straty. Po podaniu z prawej strony Żukowskiego Terezzino popisał się precyzyjnym strzałem po ziemi z 10. metra w tzw. długi róg.

Po doprowadzeniu do remisu napór Lechii nie zmalał. W czwartej minucie doliczonego czasu trzy punkty, tym razem efektownym uderzeniem tuż zza linii pola karnego, zapewnił gdańszczanom Terazzino. Po tym trafieniu arbiter odgwizdał koniec spotkania.

Lechia Gdańsk - KGHM Zagłębie Lubin 2:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Filip Starzyński (6-karny), 1:1 Marco Terrazzino (84), 2:1 Marco Terrazzino (90+4)
Żółta kartka - Lechia Gdańsk: Mario Maloca. KGHM Zagłębie Lubin: Jakub Żubrowski, Dominik Hładun, Oliwier Sławiński
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 6 416
Lechia Gdańsk: Dusan Kuciak - Mateusz Żukowski, Michał Nalepa, Mario Maloca, Conrado (74. Bassekou Diabate) - Ilkay Durmus, Jarosław Kubicki (54. Egzon Kryeziu), Maciej Gajos, Flavio Paixao, Kacper Sezonienko (54. Rafał Pietrzak) - Łukasz Zwoliński (54. Marco Terrazzino)
KGHM Zagłębie Lubin: Dominik Hładun - Kacper Chodyna, Kamil Kruk, Aleksandar Pantic, Mateusz Bartolewski - Patryk Szysz (78. Tomasz Pieńko), Jakub Żubrowski (78. Dawid Pakulski), Łukasz Poręba, Filip Starzyński (64. Ilja Żygulow), Sasa Zivec (64. Erik Daniel) - Tomas Zajic (69. Oliwier Sławiński)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraReal Madryt się nie zatrzymuje. Ibrahima Konate piłkarzem "Królewskich" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj