Cracovia Kraków – Pogoń Szczecin 1:1 (0:0).

Reklama

Bramki: 0:1 Kamil Grosicki (70), 1:1 Benjamin Kallman (73).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 7 259.

Cracovia Kraków: Karol Niemczycki - Matej Rodin, Jakub Jugas, Virgil Ghita – Otar Kakabadze, Florian Loshaj, Takuto Oshima, Paweł Jaroszyński (78. Michal Siplak) - Michał Rakoczy (68. Patryk Makuch), Benjamin Kallman (82. Mathias Hebo Rasmussen), Jakub Myszor (78. Jewhen Konoplanka).

Pogoń Szczecin: Dante Stipica - Jakub Bartkowski, Kostas Triantafyllopoulos, Benedikt Zech, Luis Mata - Jean Carlos Silva (61. Michał Kucharczyk), Damian Dąbrowski, Mateusz Łęgowski (72. Kamil Drgas), Sebastian Kowalczyk (72. Wahan Biczachczjan), Kamil Grosicki - Luka Zahovic (86. Mariusz Fornalczyk).

Reklama

Cracovia przyjęła taktykę, która przyniosła jej powodzenie w meczach u siebie z Legią Warszawa i Rakowem Częstochowa. Oddała inicjatywę rywalowi i nastawiała się na kontrataki. I taki szybki wypad w 17. minucie omal nie zakończył się powodzeniem. Jakub Myszor przedarł się prawym skrzydłem, podał w pole karne do Michała Rakoczego, ale po jego strzale piłka odbiła się od słupka. Dobitka Pawła Jaroszyńskiego została zablokowana.

Reklama

Pogoń odpowiedziała dziesięć minut później. Luis Mata dośrodkował z lewego skrzydła, a Karol Niemczycki obronił strzał głową Luki Zahovica. W 33. minucie znowu Myszor posłał świetne podanie ze skrzydła. Jaroszyński z kilku metrów nie trafił jednak w bramkę.

W drugiej połowie mecz miał podobny przebieg, żadna z drużyn nie potrafiła wypracować dobrej okazji strzeleckiej.

Wreszcie w 70. minucie Pogoń wywalczyła rzut rożny. Po dośrodkowaniu w polu karnym powstało spore zmieszanie, piłka spadła pod nogi Kamila Grosickiego, który pokonał Karola Niemczyckiego strzałem tuż przy słupku.

Na odpowiedź Cracovii nie trzeba było długo czekać. Florian Loshaj z bliska trafił w słupek, ale skuteczną dobitką popisał się Benjamin Kallman.

Potem obydwa zespoły miały jeszcze po jednej okazji bramkowej. W 87. minucie Wahan Biczachczjan strzelił obok słupka, a chwilę później Dante Stipica nie dał się pokonać Makuchowi i mecz zakończył się sprawiedliwym remisem.

Grzegorz Wotowicz