Dziennik Gazeta Prawana logo

Naranjo i Nene trafili po dwa razy. Jagiellonia lepsza od mistrza Polski [WIDEO]

10 grudnia 2023, 20:27
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Dominik Marczuk i Jean Carlos
Zawodnik Jagiellonii Białystok Dominik Marczuk (P) i Jean Carlos (L) z Rakowa Częstochowa podczas meczu 18. kolejki piłkarskiej Ekstraklasy/PAP
Szybki, emocjonujący mecz stojący na wysokim, ligowym poziomie oglądali kibice w mroźny, niedzielny wieczór w Białymstoku. Mistrz Polski zasłużenie przegrał z Jagiellonią, która odniosła ósme zwycięstwo na swoim boisku w tym sezonie i zbliżyła się na punkt do lidera ekstraklasy Śląska Wrocław.

Goście z Częstochowy próbowali zacząć mecz z wiceliderem od gry wysokim pressingiem, ale podobnie na akcje Rakowa reagowała też Jagiellonia. Już w 4. min. częstochowianie mieli pierwszą dobrą okazję bramkową, ale Zlatan Alomerovic obronił strzał Fabiana Piaseckiego.

Naranjo szalał na boisku

Minutę później gospodarze objęli prowadzenie - po podaniu Jesusa Imaza do jego rodaka Jose Naranjo - ale okazało się, że hiszpański skrzydłowy pomógł sobie przy uderzeniu piłki ręką i ten gol nie został uznany.

Ale to właśnie Naranjo był bohaterem pierwszej połowy. W 12. min. popisał się uderzeniem zza pola karnego w długi róg i nie dał szans Vladanovi Kovacevicowi. Sędziowie analizowali przy użyciu VAR, czy zanim Hiszpan dostał piłkę, ktoś z jego kolegów nie był na pozycji spalonej, ale gol został uznany.

Jagiellonia dominowała, utrzymywała się przy piłce, pressing Rakowa nie przynosił efektów. Ale w 22. min. wyrównał; w polu karnym gospodarzy pierwszy przy piłce był Stratos Svarnas, jego strzał głową jeszcze Alomerovic zdołał obronić, jednak przy dobitce już był bezradny.

W 33 min. znowu na listę strzelców wpisał się jednak Naranjo. Hiszpan "zamknął" akcję po dośrodkowaniu Nene i z bliska trafił do bramki Rakowa. 

W 40. min. goście mogli wyrównać, ale chyba tylko Zlatan Alomerovic wie, jak obronił strzał z linii pola karnego Gustava Berggrena. W doliczonym czasie tej połowy znowu bramkarz Jagiellonii zaliczył znakomitą interwencję, broniąc strzał z kilku metrów Piaseckiego.

"Twierdza Białystok" nadal nie zdobyta

Na drugą część meczu goście wyszli od razu z dwoma ofensywnymi zmianami i... od razu stracili gola. Pululu wygrał pojedynek biegowy i siłowy o piłkę ze Svarnasem, w polu karnym odegrał ją piętą do Nene, a portugalski pomocnik podwyższył wynik. 

W 49. min. Jagiellonia powinna zdobyć kolejną bramkę. Znowu bohaterem akcji był napastnik z Angoli, wyłożył piłkę Dominikowi Marczukowi, który z siedmiu metrów przestrzelił. W 56. min. miała miejsce kolejna doskonała okazja dla gospodarzy - tym razem z bliska nie trafił Imaz.

Ale w 63. min. było już 4:1 dla Jagiellonii. Marczuk zdołał płasko dośrodkować z linii końcowej, o piłkę walczył z obrońcami Imaz, ta trafiła do Nene, który uderzeniem prawą nogą pod poprzeczkę zdobył swoją drugą bramkę w meczu.

Mistrzowie Polski nie byli w stanie odpowiedzieć na dobrze zorganizowaną grę Jagiellonii, a jeśli mieli sytuacje podbramkowe, to świetnie grał bramkarz Jagiellonii Alomerovic. "Twierdza Białystok" - skandowali kibice, nawiązując do faktu, że gospodarze nie przegrali u siebie w tym sezonie ani razu (osiem zwycięstw i remis).

Raków zdołał jedynie zmniejszyć rozmiary porażki, w 86. min. Łukasz Zwoliński trafił z bliska do siatki, ale to było wszystko, na co było gości stać.

Jagiellonia Białystok - Raków Częstochowa 4:2 (2:1)
Bramki: 1:0 Jose Naranjo (12), 1:1 Stratos Svarnas (22), 2:1 Jose Naranjo (33), 3:1 Nene (46), 4:1 Nene (63), 4:2 Łukasz Zwoliński (86)
Żółta kartka: Jagiellonia - Taras Romanczuk, Jose Naranjo, Afimico Pululu. Raków - Gustav Berggren
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)
Widzów: 10 109
Jagiellonia Białystok: Zlatan Alomerovic - Michal Sacek, Mateusz Skrzypczak, Adrian Dieguez, Bartłomiej Wdowik - Dominik Marczuk (83. Dusan Stojinovic), Taras Romanczuk, Nene, Jose Naranjo - Jesus Imaz (83. Jakub Lewicki), Afimico Pululu
Raków Częstochowa: Vladan Kovacevic - Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas - Deian Sorescu, Gustav Berggren, Władysław Koczerhin (68. Adnan Kovacevic), Jean Carlos Silva (69. Srdjan Plavsic) – Bartosz Nowak (68. John Yeboah) , Marcin Cebula (46. Ante Crnac) - Fabian Piasecki (46. Łukasz Zwoliński)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCzwarty transfer Legii Warszawa. Na Łazienkowską z Bayernu Monachium »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj