Musiał i Frankowski na początku sierpnia w Lublinie pod będąc pod wpływem alkoholu ukradli znak drogowy. Obaj arbitrzy zostali zatrzymani przez policję i trafili na izbę wytrzeźwień. Następnego dnia mieli prowadzić mecz Ligi Mistrzów, ale w następstwie wcześniejszych wydarzeń zostali przez UEFA odsunięci od prowadzenia zawodów.
Frankowski i Musiał naruszyli porządek publiczny
Jak przekazał PZPN w komunikacie, Komisja Dyscyplinarna uznała obu sędziów winnymi naruszenia porządku publicznego oraz reguł sportowego trybu życia i uznała ich odpowiedzialność za zdarzenia, do których doszło w Lublinie w nocy z 5 na 6 sierpnia.
Obu ukarano za to zachowanie roczną dyskwalifikacją, przy czym częściowo zawieszono jej wykonanie.
Każdy z obwinionych wykona orzeczoną karę dyskwalifikacji w wymiarze pięciu miesięcy, natomiast wykonanie pozostałej części kary dyskwalifikacji, tj. siedmiu miesięcy, zostaje zawieszone na okres próby wynoszący dwa lata - zaznaczono w oświadczeniu.
Obaj arbitrzy należą do krajowej czołówki sędziów
Frankowski i Musiał od lat należą do krajowej czołówki i mają status sędziów zarówno zawodowych, jak i międzynarodowych, muszą też zapłacić karę finansową w wysokości 25 tys. złotych.
Wcześniej Rzecznik Dyscyplinarny PZPN prewencyjnie zawiesił obu arbitrów na 90 dni.
Frankowski i Musiał przeprosili za swoje zachowanie
6 sierpnia ok. godz. 1.40 policja otrzymała zgłoszenie o trzech mężczyznach, którzy szli al. Tysiąclecia w Lublinie w kierunku galerii handlowej niosąc ze sobą znak drogowy. Mężczyźni zostali zbadani alkomatem. Okazało się, że mieli ok. 1,5 promila alkoholu we krwi i trafili na izbę wytrzeźwień.
Byli wśród nich Musiał i Frankowski, którzy tego samego dnia wieczorem mieli pracować na Arenie Lublin przy spotkaniu 3. rundy kwalifikacji Champions League Dynamo Kijów - Rangers FC. Frankowski miał pełnić funkcję głównego sędziego VAR, jego asystentem miał być Musiał, ale po incydencie zostali odsunięci.
Obaj sędziowie szybko wydali oświadczenia, w których przeprosili za swoje zachowanie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.