Dziennik Gazeta Prawana logo

Feio idzie drogą Michniewicza. Trener Legii zaklina rzeczywistość. DZIENNIK SPORTOWY

Legia Warszawa awansowała do fazy ligowej Ligi Konferencji. I to jedyna pozytywna wiadomość dla kibiców stołecznego zespołu. Przed sezonem klub ze stolicy dokonał licznych wzmocnień, ale na razie gra zespołu wygląda mizernie. Piotr Nowak i Michał Ignasiewicz w Dzienniku Sportowym m.in. oceniają dotychczasową pracę trenera "wojskowych" Goncalo Feio. 

Legia w ostatniej rundzie kwalifikacji w dwumeczu zmierzyła się z Dritą Gnjilane. Legioniści byli zdecydowanym faworytem w pojedynku z Kosowianami. 

Legia niewiele lepsza od Drity

Na boisku jednak nie było widać wielkiej różnicy między zespołami. W obu meczach drużyna prowadzona przez Feio zaprezentowała się słabo, albo nawet bardzo słabo. 

Od patrzenia na grę Legii bolały zęby. Przy Łazienkowskiej grający przez większość meczu w osłabieniu goście długo utrzymywali korzystny dla siebie wynik. Ostatecznie gospodarze wymęczyli 2:0. 

W Kosowie szczęście było przy Legii

Z taką zaliczką udała się do Kosowa. Pozwalała ona przystąpić do rewanżu bez strachu. Piłkarze Drity nie mając nic do stracenia od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Już w 3. minucie byli bliscy umieszczenia piłki w siatce Kacpra Tobiasza. Legię przed stratą bramki uratował ofiarną interwencją Rafał Augustyniak. 

Drita Gnjilane - Legia Warszawa
Blerim Krasniqi i Radovan Pankov/GEORGI LICOVSKI

Miejscowi w całym meczu stworzyli sobie kilka dobrych okazji do strzelenia gola i tylko szczęściu oraz braku słabej skuteczności gospodarzy Legia zawdzięcza czyste konto. 

Feio ogląda mecze przez różowe okulary

Trener Legii po meczu stwierdził, że najważniejszy jest awans. Styl w jakim został wywalczony według niego nie ma znaczenia. Według Feio w dwumeczu z Dritą nawet przez moment jego drużynie nie groziło wyeliminowanie. 

Trener Legia Warszawa
Goncalo Feio/GEORGI LICOVSKI

Portugalczyk powiedział, że Legia była drużyną dojrzałą, która kompletnie zablokowała dostęp do swojej bramki i dzięki temu w obu pojedynkach z Dritą nie straciła gola. Natomiast słabszą grę w ofensywie w rewanżu usprawiedliwiał jakością murawy na stadionie w Prisztinie. 

Jeśli dodamy do tego słowa, które Feio wypowiedział po ostatnim ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław, że jego piłkarze z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, to można odnieść wrażenie, iż szkoleniowiec Legii patrzy przez różowe okulary i zaklina rzeczywistość. 

Feio podzieli los Michniewicza?

Legia prezentuje się bardzo mizernie. Po za jednym - wyjazdowym meczem z Broendby Kopenhaga - w pozostałych podopieczni Feio wyglądali blado. 

Opiekun piłkarzy Legii pomału zaczyna przypominać w swoim zachowaniu Czesława Michniewicza. Były selekcjoner reprezentacji Polski również na krytykę i wszelkie pytania dotyczące mizernej gry prowadzonych przez siebie zespołów miał jedną odpowiedź - wyniki. Jednak one przy słabej grze w końcu przestawały się zgadzać i szkoleniowiec lądował na bruku. Czy na taki sam los w Legii skazany jest Feio?

Każdy trener podejmując pracę w klubie musi liczyć się ze zwolnieniem, ale w przypadku Feio, jeśli nic się nie zmieni w stylu prezentowanym przez Legię, to nastąpi to zdecydowanie szybciej niż życzyłby sobie tego Portugalczyk. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMundial 2026. Do 75. minuty pachniało sensacją. Kane uratował Anglię przed kompromitacją »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj