Feio idzie drogą Michniewicza. Trener Legii zaklina rzeczywistość. DZIENNIK SPORTOWY
Legia w ostatniej rundzie kwalifikacji w dwumeczu zmierzyła się z Dritą Gnjilane. Legioniści byli zdecydowanym faworytem w pojedynku z Kosowianami.
Legia niewiele lepsza od Drity
Na boisku jednak nie było widać wielkiej różnicy między zespołami. W obu meczach drużyna prowadzona przez Feio zaprezentowała się słabo, albo nawet bardzo słabo.
Od patrzenia na grę Legii bolały zęby. Przy Łazienkowskiej grający przez większość meczu w osłabieniu goście długo utrzymywali korzystny dla siebie wynik. Ostatecznie gospodarze wymęczyli 2:0.
W Kosowie szczęście było przy Legii
Z taką zaliczką udała się do Kosowa. Pozwalała ona przystąpić do rewanżu bez strachu. Piłkarze Drity nie mając nic do stracenia od pierwszego gwizdka sędziego ruszyli do ataku. Już w 3. minucie byli bliscy umieszczenia piłki w siatce Kacpra Tobiasza. Legię przed stratą bramki uratował ofiarną interwencją Rafał Augustyniak.
Miejscowi w całym meczu stworzyli sobie kilka dobrych okazji do strzelenia gola i tylko szczęściu oraz braku słabej skuteczności gospodarzy Legia zawdzięcza czyste konto.
Feio ogląda mecze przez różowe okulary
Trener Legii po meczu stwierdził, że najważniejszy jest awans. Styl w jakim został wywalczony według niego nie ma znaczenia. Według Feio w dwumeczu z Dritą nawet przez moment jego drużynie nie groziło wyeliminowanie.
Portugalczyk powiedział, że Legia była drużyną dojrzałą, która kompletnie zablokowała dostęp do swojej bramki i dzięki temu w obu pojedynkach z Dritą nie straciła gola. Natomiast słabszą grę w ofensywie w rewanżu usprawiedliwiał jakością murawy na stadionie w Prisztinie.
Jeśli dodamy do tego słowa, które Feio wypowiedział po ostatnim ligowym meczu ze Śląskiem Wrocław, że jego piłkarze z meczu na mecz prezentują się coraz lepiej, to można odnieść wrażenie, iż szkoleniowiec Legii patrzy przez różowe okulary i zaklina rzeczywistość.
Feio podzieli los Michniewicza?
Legia prezentuje się bardzo mizernie. Po za jednym - wyjazdowym meczem z Broendby Kopenhaga - w pozostałych podopieczni Feio wyglądali blado.
Opiekun piłkarzy Legii pomału zaczyna przypominać w swoim zachowaniu Czesława Michniewicza. Były selekcjoner reprezentacji Polski również na krytykę i wszelkie pytania dotyczące mizernej gry prowadzonych przez siebie zespołów miał jedną odpowiedź - wyniki. Jednak one przy słabej grze w końcu przestawały się zgadzać i szkoleniowiec lądował na bruku. Czy na taki sam los w Legii skazany jest Feio?
Każdy trener podejmując pracę w klubie musi liczyć się ze zwolnieniem, ale w przypadku Feio, jeśli nic się nie zmieni w stylu prezentowanym przez Legię, to nastąpi to zdecydowanie szybciej niż życzyłby sobie tego Portugalczyk.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.