Pierwsze dwa mecze w Lidze Europy były dla Lecha koszmarem. Zespół z Bułgarskiej na inaugurację przegrał 0:4 z Crystal Palace. W drugiej kolejce tyle samo goli podopiecznym Nielsa Frederiksena wbili piłkarze Bayeru Leverkusen. W trzeciej próbie po 1. minucie i 20. sekundach zanosiło się na kolejną klęskę, ale na szczęcie aż tak źle nie było.
Sunderland wykorzystał błąd Lecha
Piłkarze Lecha już na samym początku spotkania popełnili błąd przy rozegraniu piłki. Stracili ją we własnym polu karnym i po chwili Timur Tuterov z bliska głową dał prowadzenie ekipie gości.
Drużyna z angielskiej Premier League jeszcze przed przerwą mogła zdobyć drugą bramkę, ale Matusza Lisa przed ponownym sięganiem do siatki uratował słupek. Lech w pierwszej części meczu też miał swoje okazje. Najlepszych nie wykorzystali. Antoni Kozubal, Mikael Ishak i Daniel Hakans.
Szwed zapewnił Lechowi pierwszy punkt
Kibice Lecha na pierwszego gola swojej drużyny w tegorocznej edycji Ligi Europy musieli czekać do 70. minuty. Po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry i małym zamieszaniu w polu karnym rywali na 1:1 trafił Leo Bengtsson. Gol Szweda zapewnił "Kolejorzowi" pierwszy punkt w Lidze Europy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
