Piłkarze z Podlasia do czwartkowego pojedynku z drużyną z Armenii przystąpili w nienajlepszych nastrojach. Po czterech porażka, w tym trzech ligowych nadarzała się jednak okazja do przełamania złej serii.
Nieudany początek Jagiellonii
Obie drużyny w pierwszej kolejce Ligi Europy musiały uznać wyższość rywali. Ararat na inaugurację fazy zasadniczej uległa u siebie Sparcie Praga 1:4. Natomiast Jagiellonia przegrała w Grecji z Olympiakosem Pireus 1:2.
Czwartkowy mecz nie zaczął się dobrze dla gospodarzy. Goście otworzyli wynik spotkania w już w 11. minucie. Sławomira Abramowicza pokonał Zidane Banjaqui. Przyjezdni na prowadzeniu utrzymali się tylko przez chwilę. W 13. minucie wyrównał Kamil Jóźwiak.
Sow wykorzystał błąd rywali
Na drugiego gola dla Jagiellonii miejscowi kibice musieli poczekać do 38. minuty. Do siatki Araratu trafił Rodrigo Conceicao.
Tuż po przerwie było już 3:1 dla gospodarzy. Ousmane Sow skorzystał na błędzie rywali, którzy stracili piłkę przed własnym polem karny. Skrzydłowy Jagiellonii zimną krwią oraz stoickim spokojem podciął futbolówkę nad interweniującym bramkarzem i w ten sposób ustalił końcowy wynik meczu.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
