Jagiellonia na inaugurację tegorocznej edycji rozgrywek europejskich pucharów przegrała na wyjeździe z Olympiakosem Pireus. W drugiej kolejce ekipa ze stolicy Podlasia pokonała na własnym boisku Ararat Erywań. Kibice z Białegostoku liczyli, że w trzeciej serii spotkań ich ukochanej drużynie uda się pozostać na zwycięskiej ścieżce.
Jagiellonia zrobiła Anderlechtowi prezent
Goście na Chorten Arenę przy Słonecznej przyjechali po dwóch porażkach w fazie zasadniczej Ligi Europy. Trener Anderlechtu Vitor Bruno nie ukrywał, że jego zespół interesuje wywiezienie kompletu punktów.
W 22. minucie piłkarze Jagiellonii postanowili ułatwić rywalom to zadanie. Przy rozegraniu piłki blisko swojego pola karnego gospodarze popełnili katastrofalny błąd. Można powiedzieć, że sprezentowali gola przeciwnikom. Po niedokładnym podaniu Mihajlo Cvetkovic znalazł się przed Sławomierem Abramowiczem i pokonał go uderzeniem szpicem buta.
Anderlecht dobił Jagiellonię po przerwie
W drugiej połowie okazje do zmiany wyniku mieli jedni i drudzy. Niestety niewykorzystane sytuacje zemściły się na Jagiellonii. W 72. minucie świetnym wykończeniem popisał się Marten Winkler i zrobiło się 0:2.
Na tym nie koniec. Anderlecht przed ostatnim gwizdkiem sędziego strzelił jeszcze jednego gola. W 80. minucie jego autorem był Jayden Seke.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
