KGHM Zagłębie Lubin - Partizan Belgrad 0:0 (0:0, 0:0) karne: 4-3

Żółta kartka – KGHM Zagłębie Lubin: Dorde Cotra, Arkadiusz Woźniak, Maciej Dąbrowski, Łukasz Janoszka; Partizan Belgrad: Cedric Gogoua, Miroslav Radovic, Sasa Ilic, Everton.

Sędzia: Analotij Abdula (Ukraina). Widzów: 11 279. Pierwszy mecz: 0:0. Awans: Zagłębie.

KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek – Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Dorde Cotra – Łukasz Janoszka (74. Krzysztof Janus), Adrian Rakowski (61. Jan Vlasko), Jarosław Kubicki, Łuksza Piątek, Arkadiusz Woźniak – Krzysztof Piątek (101. Jakub Tosik).

Partizan Belgrad: Bojan Saranov – Miroslav Vulicevic, Aboussy Gogoua, Nikola Milenkovic, Miroslav Bogosavac (120. Petar Durickovic) – Marko Jankovic, Darko Brasanac, Everton, Miroslav Radovic (91. Sasa Ilic), Nemanja Mihajlovic – Nikola Djurdjic (70. Dusan Vlahovic).

Początek rewanżowego starcia wskazywał, że może ono wyglądać jak mecz w Belgradzie, kiedy Partizan miał zdecydowaną przewagę, a Zagłębie się tylko broniło. W czwartek zespół z Serbii zaczął od zdecydowanych ataków i lubinianie mieli duże problemy z wyjściem z własnej połowy. Po 10 minutach podopieczni trenera Piotra Stokowca opanowali jednak sytuację. Zaczęli śmielej podchodzić pressingiem pod rywali i mecz nie tylko się wyrównał, ale długimi momentami Zagłębie było zespołem lepszym i potrafiło zepchnąć Partizan do głębokiej defensywy.

Przez większość pierwszej połowy, toczonej w szybkim tempie, gra toczyła się jednak w środku pola, a największe zagrożenie oba zespoły w polu karnym rywali tworzyły po stałych fragmentach gry. Najbliższy zdobycia gola tuż przed przerwą po dośrodkowaniu z rzutu rożnego był Cedric Gogoua. Po jego strzale głową stadion w Lubinie na chwile zamarł, ale piłka nie wpadła jednak do bramki, a przeleciała tuż nad poprzeczką.

Po przerwie kibice nadal oglądali wyrównane spotkanie, w którym nie brakowało walki w środku pola, ale za to brakowało sytuacji podbramkowych. Obie ekipy ze względu na zagęszczenie zawodników starały się grać długimi podaniami z pominięciem drugiej linii, ale nie przynosiło to żadnej korzyści.

Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero w ostatnich minutach, kiedy zawodnicy opadli z sił i zrobiło się nieco więcej miejsca na boisku. Najpierw dogodną okazję miał Arkadiusz Woźniak, ale chciał jeszcze podawać i obrońcy gości wybili piłkę. W odpowiedzi po kontrataku Miroslav Radovic mocno zagrał w pole karne, ale żaden z jego partnerów nie zdołał sięgnąć piłki. Żadnej z drużyn nie udało się jednak trafić w regulaminowym czasie do siatki i potrzebna była dogrywka.

W dodatkowych 30 minutach oba zespoły miały swoje szanse na gole, ale brakowało skuteczności. A w drugiej części dodatkowego czasu gry także sił, czego dowodem były obrazki padających zawodników na murawę i proszących o pomoc przy chwytających kurczach nóg.

Rzuty karne rozpoczęli goście i Darko Brasanac nie trafił w bramkę. W trzeciej serii bramkarz Partizana obronił strzał Aleksandra Todorovskiego i wszystko się wyrównało. W ostatniej serii Polacek odbił strzał Nemanji Mihajlovica, a chwilę później pewnie do siatki trafił Jan Vlasko i zaczęło się wielkie świętowanie w Lubinie.

Za tydzień w trzeciej rundzie eliminacji pierwszy mecz Zagłębie zagra u siebie z duńskim SonderjyskE.