Wczoraj w Londynie Napoli przekonało się, że co innego serie A, a co innego Liga Mistrzów. Zwłaszcza, że przyszło mu się zmierzyć z Arsenalem, który komentatorzy uważają za najsilniejszy w tej chwili angielski klub i prawdziwego spadkobiercę dawnej Barcelony. Neapolitańczycy muszą teraz dać z siebie wszystko 22 października w meczu z Marsylią na wyjeździe, jeżeli chcą dalej liczyć się w tych rozgrywkach.

Milan w starciu z Ajaxem ocalił jak zawsze łut szczęścia i Mario Balotelli. Klubowi Silvio Berlusconiego i tak wiedzie się lepiej w Europie niż na krajowych boiskach.

Wszystkie oczy zwrócone są teraz na Turyn. Trener Antonio Conte wzywa swoich piłkarzy do maksymalnego wysiłku i koncentracji. Mistrz Włoch gra na własnym stadionie, stąd apel do kibiców, by wystąpili w roli dwunastego gracza. Conte cieszy się, że trenerem Galatasarayu został Włoch Roberto Mancini, ale ma nadzieję, ze nie zdążył on jeszcze odcisnąć swego piętna na tureckim klubie.