W półfinałach obecnej edycji Real wyeliminował Manchester City (0:0, 1:0), natomiast Atletico zatrzymało Bayern Monachium Roberta Lewandowskiego (1:0, 1:2).

Reklama

To był ciężki mecz, ale myślę, że zagraliśmy lepiej niż City. Stworzyliśmy więcej sytuacji, walczyliśmy bardziej intensywnie. Po zdobyciu gola wiedzieliśmy, że rywale mogą nacisnąć, jednak kontrolowaliśmy przebieg spotkania. Wynik 1:0 jest niski, ale wystarczający - powiedział Ronaldo po rewanżowym spotkaniu z "The Citizens".

W decydującym meczu przeciwnikiem Realu będzie zespół z tego samego miasta. Obie madryckie drużyny rywalizują regularnie na krajowym podwórku, znają się również z Ligi Mistrzów. Dwa lata temu w finale w Lizbonie "Królewscy" przegrywali do przerwy 0:1, jednak w końcowych sekundach zdobyli wyrównującą bramkę (Sergio Ramos), w dogrywce kolejne trzy i ostatecznie zwyciężyli 4:1.

Jak będzie 28 maja na San Siro? To finał, a takie mecze są wyrównane. Znów zagramy z Atletico, cieszę się. Obecność w decydującym meczu dwóch hiszpańskich drużyn pokazuje poziom naszej ligi - podkreślił Ronaldo, dziękując przy okazji kibicom za wsparcie.

Widzimy się w finale. Hala Madrid! - powiedział.

Portugalczyk przyznał również, że "finał z Atletico jest zawsze szczególny". O tym, jak trudno typować szanse obu zespołów w Mediolanie, przekonywał także trener Manchesteru City Manuel Pellegrini.

W tym finale nie będzie faworyta. Atletico jest bardzo mocne, a Real ma w składzie wielu piłkarzy, którzy mogą zrobić różnicę. Niezwykle trudno wskazać, kto ma większe szanse - podkreślił Pellegrini.