Po pierwszej połowie Arsenal prowadził 1:0 po bramce zdobytej głową przez Laurenta Koscielnego. Francuz pozostał bez opieki kilka metrów przed bramką i nieatakowany bez problemów pokonał Davida Stockdale'a.

Reklama

>>> Zobacz gole z meczu Fulham - Arsenal

Nic nie wskazywało na porażkę podopiecznych Arsene'a Wengera. Po zmianie stron obraz gry uległ jednak zmianie. Gospodarze częściej byli przy piłce, ale nie potrafili zagrozić bramce strzeżonej przez Wojciecha Szczęsnego. "Kanonierzy" od 78. minuty grali w osłabieniu po drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartce dla Johana Djourou.

Siedem minut później Fulham doprowadziło do remisu, a duży udział przy tej bramce miał Szczęsny. Polak źle ustawił się przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego, nie złapał piłki, a tylko ją odbił. Zbyt lekko, bo Philippe Senderos głową podał do Steve'a Sidwella, a ten wpakował piłkę do pustej bramki (obaj to byli piłkarze Arsenalu).

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się podziałem punktów, w drugiej minucie doliczonego czasu gry zwycięską bramkę dla Fulham zdobył Bobby Zamora. Anglik wykorzystał gapiostwo defensywy "Kanonierów" i strzałem z kilku metrów posłał piłkę przy bliższym słupku. Szczęsny nawet nie zareagował.

Po tej porażce Arsenal zajmuje piąte miejsce i do prowadzących w tabeli zespołów z Manchesteru traci dziewięć punktów. Te jednak nie rozegrały jeszcze swoich meczów w 20. kolejce. Podobnie zresztą jak Liverpool, któremu wtorkowa wygrana z Manchesterem City pozwoli wyprzedzić "Kanonierów". W środę United zagra na wyjeździe z Newcastle.