Pierwszy z "wielkiej trójki" zagra w sobotę Real. Zespół z Madrytu prezentuje ostatnio znakomitą dyspozycję - wygrał osiem ligowych meczów z rzędu, awansował również do półfinału Ligi Mistrzów.

W sobotę o godz. 16 zmierzy się na wyjeździe z 16. w tabeli innym madryckim klubem - Rayo Vallecano. Humory kibicom Realu popsuła informacja o stanie zdrowia Cristiano Ronaldo. Lider klasyfikacji strzelców (31 goli) w poprzedniej kolejce doznał kontuzji mięśnia uda i może go zabraknąć w sobotę. To również ważna informacja w perspektywie przygotowań do zbliżającego się półfinału LM z Manchesterem City (pierwszy mecz we wtorek w Anglii).

Jak poinformował w piątek Real, po badaniach Portugalczyka okazało się, że ma naciągnięty mięsień prawego uda. Na razie nie podano, jak długo musi pauzować, ale według dziennikarzy gazety "Marca" słynny zawodnik nie zagra przeciwko Rayo Vallecano.

O godz. 18.15 na boisko wybiegnie wicelider Atletico Madryt, który podejmie dziewiątą Malagę, pozostającą bez wygranej od czterech meczów. Podopieczni trenera Diego Simeone w poprzedniej kolejce wywieźli cenne zwycięstwo z Bilbao. Na stadionie San Mames, gdzie zawsze trudno o punkty, pokonali miejscowy Athletic 1:0.

Atletico, podobnie jak Real, ma poważny problem kadrowy. Z kontuzją mięśnia prawej nogi zmaga się doświadczony urugwajski obrońca Diego Godin. Jego przerwa w grze może potrwać około dwóch tygodni. To oznaczałoby, że lider defensywy "Rojiblancos" nie zagra z Malagą oraz w spotkaniach półfinałowych LM z Bayernem Monachium Roberta Lewandowskiego.

Mająca tyle samo punktów Barcelona w momencie rozpoczynania swojego sobotniego meczu będzie już znać wyniki najgroźniejszych rywali. Katalończycy tego dnia o godz. 20.30 podejmą na Camp Nou znajdujący się w strefie spadkowej Sporting Gijon, obecnie 18. w tabeli.

Kilka dni wcześniej mistrzowie kraju przerwali złą passę i po trzech kolejnych porażkach w ekstraklasie rozgromili na wyjeździe Deportivo La Coruna 8:0. Cztery bramki zdobył wówczas Urugwajczyk Luis Suarez.

W tym miesiącu Barcelona uległa kolejno Realowi Madryt, Realowi Sociedad San Sebastian oraz Valencii. W efekcie roztrwoniła dziewięciopunktową przewagę nad Atletico, które z kolei wyeliminowało ją w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.

Barcelona i Atletico mają po 79 punktów, ale "Duma Katalonii" jest sklasyfikowana wyżej dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów. Jeden punkt straty Realu powoduje, że walka o tytuł jest w Hiszpanii bardziej zacięta niż w jakiejkolwiek innej czołowej lidze w Europie.

Szans na wysokie miejsce nie ma już natomiast Sevilla Grzegorza Krychowiaka, zajmująca obecnie siódmą pozycję, gdyż ma aż 29 punktów straty do trzeciej lokaty. Czołowy polski piłkarz w kwietniowych meczach ligowych dwukrotnie posyłał piłkę do własnej bramki. W niedzielę o godz. 16 jego zespół zagra u siebie w derbach z Betisem.

W ostatnich pięciu spotkaniach Primera Division Sevilla zdobyła tylko jeden punkt.