Dziennik Gazeta Prawana logo

Szczęście Liverpoolu, pech Tottenhamu. Samobój w 90. min. rozstrzygnął losy hitu Premier League

31 marca 2019, 21:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Roberto Firmino i Jan Vertonghen
Roberto Firmino i Jan Vertonghen/PAP/EPA
Liverpool po samobójczej bramce w 90. minucie Toby'ego Alderweirelda pokonał Tottenham Hotspur 2:1 w hicie 32. kolejki angielskiej ekstraklasy piłkarskiej. W innym niedzielnym meczu Chelsea Londyn wygrała na wyjeździe z Cardiff także 2:1.

W sobotę Manchester City, który ma do rozegrania zaległy mecz, pokonał na wyjeździe Fulham 2:0 i wyprzedził Liverpool. "The Reds", aby odzyskać pierwsze miejsce w tabeli musieli pokonać Tottenham. Podopieczni Jurgena Kloppa objęli prowadzenie w 16. minucie, kiedy efektownym strzałem głową popisał się Roberto Firmino.

Goście wyrównali w 70. minucie. Harry Kane był faulowany i błyskawicznie wykonał rzut wolny, czym obrońcy Liverpoolu byli nieco zaskoczeni. Do bramki "The Reds" powinien trafić już Cristian Eriksen, ale skiksował i piłka trafiła do Lucasa, który nie zmarnował już tej okazji.

Kiedy wydawało się, że spotkanie zakończy się podziałem punktów, fatalny błąd popełniła defensywa Tottenhamu. Po wydawałoby się niegroźnym strzale głową Mohameda Salaha, piłki nie złapał, ale odbił Hugo Lloris, a Alderweireld wpakował piłkę do własnej bramki.

"To dla nas niezwykle ważne zwycięstwo. Przez pierwsze pół godziny praktycznie zdmuchnęliśmy rywali, ale zabrakło nam zdobycia drugiej bramki. W drugiej połowie zagraliśmy niechlujnie i to Tottenham miał przewagę. Walczyliśmy do samego końca i dzięki temu zdobyliśmy te trzy punkty" - powiedział obrońca Liverpoolu Andrew Robertson.

Po tym zwycięstwie Liverpool z 79 punktami odzyskał prowadzenie i ma dwa punkty przewagi nad Manchesterem City, który ma do rozegrania zaległy mecz. Tottenham z kolei pozostał na trzecim miejscu, ale podobnie jak czwarty Manchester United, ma 61 punktów. Oba zespoły mają po zaległym meczu do rozegrania, ale może wyprzedzić je Arsenal, który ma oczko mniej i swoje spotkanie w tej kolejce rozegra w poniedziałek.

W innym niedzielnym meczu Chelsea Londyn wygrała na wyjeździe z Cardiff 2:1 zdobywając obie bramki w końcówce meczu. Walijski zespół objął prowadzenie w 46. minucie, kiedy to Victor Camarasa popisał się bardzo efektownym, technicznym strzałem z około 14 metrów.

W 84. minucie strzałem głową wyrównał Cesar Azpilicueta, a w pierwszej minucie doliczonego czasu gry gola na wagę trzech punktów zdobył także głową Ruben Loftus-Cheek. "The Blues" z 60 punktami zajmują szóste miejsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj