W pierwszej połowie zdecydowaną przewagę miał zespół Pepa Guardioli, ale jego podopieczni byli wyjątkowo nieskuteczni. Nie potrafili wykorzystać nawet rzutu karnego - w 40. minucie strzał reprezentanta Niemiec Ilkaya Guendogana obronił Francuz Hugo Lloris.

Reklama

Już na początku spotkania doszło do poważnej kontrowersji. Raheem Sterling z Manchesteru City bardzo ostro sfaulował innego reprezentanta Anglii Delle Alliego, ale mimo skorzystania z pomocy VAR arbiter nie pokazał czerwonej kartki. Mocno zdumiony trener Tottenhamu Jose Mourinho, widząc powtórkę, złapał się za głowę...

Od 60. minuty goście musieli jednak radzić sobie w dziesiątkę. Drugą żółtą kartkę zobaczył wówczas Ukrainiec Ołeksandr Zinczenko, co okazało się ważnym momentem w tym spotkaniu.

Osłabieni goście cofnęli się i wkrótce stracili dwie bramki. Najpierw efektownym strzałem z woleja popisał się debiutujący w barwach Tottenhamu Steven Bergwijn. 22-letni Holender zaledwie kilka dni wcześniej przeszedł do tego klubu z PSV Eindhoven; według mediów kosztował ok. 27 milionów funtów.

W 71. minucie wynik ustalił precyzyjnym strzałem Koreańczyk Heung-Min Son.

"Ciężko pracowaliśmy w tym tygodniu i jestem bardzo zadowolony z chłopaków. Mieliśmy trochę szczęścia w kilku sytuacjach, oni trafili w słupek, zmarnowali swoje okazje, ale my z kolei mieliśmy pecha, że po analizie VAR nie pokazano czerwonej kartki Sterlingowi" - przyznał trener Mourinho.

Tottenham z dorobkiem 37 punktów awansował na piąte miejsce w tabeli, natomiast Manchester City (51) pozostał na drugim.

"The Citizens" tracą do Liverpoolu aż 22 punkty. Rozpędzony lider dzień wcześniej pokonał u siebie Southampton 4:0. W ekipie gości cały mecz rozegrał Jan Bednarek.

Dwie bramki dla podopiecznych Juergena Kloppa zdobył Egipcjanin Mohamed Salah, a do siatki rywali trafili także Alex Oxlade-Chamberlain i Jordan Henderson.

Gospodarzom w odniesieniu wysokiego zwycięstwa nie przeszkodził brak kontuzjowanego Senegalczyka Sadio Mane.

To 24. wygrana Liverpoolu w obecnym sezonie ligowym (ma również jeden remis). Natomiast jeżeli chodzi o mecze u siebie w Premier League, "The Reds" odnieśli 20. zwycięstwo z rzędu, licząc z poprzednim sezonem - w ten sposób wyrównali rekord Manchesteru City z okresu od marca 2011 do marca 2012 roku.