Do przerwy prowadził Milan 2:0, a gola i asystę w końcówce pierwszej połowy zaliczył Zlatan Ibrahimovic. W pierwszej akcji Szwed idealnie podał głową piłkę Chorwatowi Ante Rebicowi, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce. Kilka minut później "Ibra" świetnie się ustawił przy rzucie rożnym i główką po koźle podwyższył prowadzenie.

Reklama

Druga połowa należała jednak do Interu, a kibice zobaczyli cztery wspaniałe bramki. Pierwszą zdobył uderzeniem z 20 metrów Chorwat Marcelo Brozovic. Chwilę później był już remis. Chilijczyk Alexis Sanchez sprytnie wybiegł za plecy obrońców do prostopadłej piłki, cofnął ją do Urugwajczyka Matiasa Vecino, a ten mocnym uderzeniem wpakował ją do siatki. W 70. minucie pięknym strzałem głową po rzucie rożnym popisał się holenderski obrońca Stefan de Vrij i gospodarze prowadzili 3:2.

W 89. minucie znów pokazał się Ibrahimovic, ale tym razem piłka po jego główce odbiła się od słupka. Goście jeszcze próbowali atakować, jednak ostatnie słowo należało do Interu. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry wynik ustalił reprezentant Belgii Romelu Lukaku, ponownie strzałem głową.

"Zwariowane derby, niesamowity powrót Interu, w Milanie jeden +Ibra+ to za mało" - streściła wydarzenia na San Siro "la Gazzetta dello Sport".

"Rossoneri" doznali pierwszej porażki w tym roku, czyli od momentu, gdy do zespołu dołączył 38-letni szwedzki napastnik.

Inter, który w lidze przegrał w tym sezonie tylko raz i jest niepokonany od 6 października, ma 54 punkty, tyle samo co Juventus, który w sobotę, z Wojciechem Szczęsnym w bramce, sensacyjnie przegrał na wyjeździe z Veroną 1:2.

Jeden punkt mniej od dwóch prowadzących drużyn ma Lazio Rzym, po wygranej na wyjeździe z Parmą 1:0. Tym razem bramki nie strzelił najskuteczniejszy zawodnik ligi Ciro Immobile. Wyręczył go kolega z linii ataku Ekwadorczyk Felipe Caicedo.

Drugim strzelcem Serie A jest Cristiano Ronaldo. Portugalski piłkarz Juventusu trafił do siatki w każdym z ostatnich 10 meczów ligowych i jest coraz bliższy wyrównania rekordu Serie A. Należy on do Gabriela Batistuty oraz Fabio Quagliarelli, którzy zdobyli co najmniej jednego gola w 11 kolejkach z rzędu - Argentyńczyk w sezonie 1994/95 w barwach Fiorentiny, a Włoch w poprzednim dla Sampdorii Genua.

Batistuta trafiał tak naprawdę w 13 kolejnych meczach ligowych, ale dwa z nich przypadły na końcówkę sezonu 1992/93, po którym Fiorentina na rok opuściła ekstraklasę.

Tym razem jednak gol Ronaldo nie dał Juventusowi nawet punktu. W sobotę Szczęsnego z ostrego kąta pokonał Fabio Borini (76.), a decydującą bramkę uzyskał z rzutu karnego Giampaolo Pazzini (86.). Z ławki rezerwowych gospodarzy mecz oglądali Mariusz Stępiński i Paweł Dawidowicz.

W niedzielę dziewiątego gola w tym sezonie zdobył Arkadiusz Milik, ale jego Napoli przegrało na własnym stadionie z broniącym się przed spadkiem Lecce 2:3.

Milik w 48. minucie wyrównał na 1:1, posyłając z bliska piłkę do siatki po dograniu Belga Driesa Martensa. Polski napastnik miał przed sobą praktycznie pustą bramkę, ale nieczysto trafił w piłkę i niewiele zabrakło, by zmarnował stuprocentową sytuację.

Drugiego gola dla miejscowych uzyskał w końcówce Hiszpan Jose Callejon, ale było to trafienie na 2:3. Bramki dla gości zdobyli Gianluca Lapadula (29, 61) i Marco Mancosu (82).

Reklama

Milik, który został ukarany żółtą kartką za symulowanie, podobnie jak drugi Polak w barwach ekipy z Neapolu - Piotr Zieliński - rozegrali całe spotkanie.

Napoli z dorobkiem 30 punktów po 23 kolejkach zajmuje 11. miejsce w tabeli Serie A. Beniaminek z Lecce dzięki niedzielnej wygranej powiększył zdobycz do 22 i plasuje się na 17., ostatniej "bezpiecznej" pozycji.

Z innych Polaków największe powody do radości mieli reprezentujący barwy Sampdorii Genua Bartosz Bereszyński i Karol Linetty. Obaj rozegrali pełny mecz, a ich zespół wygrał na wyjeździe z Torino 3:1. Obecnie w tabeli jest 16. z czterema punktami przewagi nad strefą spadkową.

Tyleż cenny, co niespodziewany sukces odnotowała w piątek Bologna, której bramki strzeże Łukasz Skorupski. Pokonała na wyjeździe Romę 3:2, ma 33 pkt i jest siódma w tabeli. Rzymianie mają sześć więcej i zajmują piątą lokatę.

Bartłomieja Drągowskiego w bramce Fiorentiny dwukrotnie pokonali zawodnicy Atalanty Bergamo, a drużyna Polaka przegrała na własnym stadionie 1:2 i z 25 pkt jest 14. w tabeli. Atalanta plasuje się 10 pozycji wyżej.

Dorobku nie powiększyło broniące się przed spadkiem SPAL Ferrara. Ostatnia drużyna tabeli, z Arkadiuszem Recą na boisku oraz Thiago Cionkiem i Bartoszem Salamonem w rezerwie, uległa na własnym terenie Sassuolo 1:2. Decydująca dla losów spotkania była bramka pochodzącego z Wybrzeża Kości Słoniowej Jeremiego Bogi w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry.