37-letni Robben jest zawodnikiem Groningen - klubu, w którym rozpoczynał karierę - od lata 2020 roku. W rundzie jesiennej wystąpił tylko w dwóch spotkaniach holenderskiej ekstraklasy.

Reklama

We wrześniowym meczu z PSV Eindhoven (1:3) zszedł z boiska po 30 minutach z urazem. Później pojawił się jeszcze na krótko 18 października przeciwko Utrechtowi (0:0), po czym rozpoczął długi okres leczenia.

W grudniu sam zawodnik przyznał, że ćwiczenia rehabilitacyjne nie przynoszą oczekiwanych efektów. Okazało się jednak, że upór i wytrwałość się opłaciły.

W niedzielnym meczu 29. kolejki z Heerenveen, przegranym przez jego zespół 0:2, Robben wszedł na boisko w 78. minucie. Jak sam przyznał, nigdy się nie poddaje.

"Przeszedłem długą drogę"

Zacząłem myśleć, czy kontynuowanie gry ma sens, ale coś mi mówi w środku, że w moim słowniku nie ma rezygnacji - powiedział w rozmowie z ESPN.

Przeszedłem długą drogę. Nie wiem, czy kiedykolwiek przeżyłem tak trudną rehabilitację w karierze - dodał Robben, który określił swój udział w spotkaniu jako "nagrodę".

Znany przede wszystkim z występów w Bayernie Monachium i drużynie narodowej zawodnik zakończył pierwotnie karierę w 2019 roku, jednak później niespodziewanie ogłosił swój powrót. Jego celem było wsparcie swojego macierzystego klubu w trudnym czasie pandemii COVID-19.

Groningen zajmuje szóste miejsce w tabeli holenderskiej ekstraklasy z dorobkiem 46 punktów.