W miniony weekend podopieczni Bjelicy pokonali na swoim stadionie 2:0 jeden z największych krajowych klubów – Hajduka Split. Zgromadzili 45 punktów, tyle samo co broniące tytułu Dinamo, które ma lepszy bilans bramkowy.

Reklama

„W ogóle nie skupiam się na statystykach, nie zajmuję się takimi rzeczami, po prostu chcę wygrywać każdy następny mecz. Ale przyznaję, że dziewięć wygranych z rzędu u siebie to bardzo fajny wynik i jestem dumny z tego osiągnięcia” – przyznał na łamach chorwackich mediów Bjelica po ustanowieniu rekordu kolejnych “domowych” zwycięstw.

Jedność receptą na sukces

Dotychczas największym sukcesem NK Osijek było wywalczenie Pucharu Chorwacji w 1999 roku. Kilka razy zespół zajmował trzecie miejsce w ekstraklasie, ale nigdy nie był mistrzem lub wicemistrzem. W ostatnich latach najczęściej był czwarty w tabeli, a teraz rywalizuje z krajowym potentatem Dinamem o tytuł. Na trzeciej pozycji plasuje się HNK Gorica – ze stratą 12 punktów, choć z drugiej strony ma dwa spotkania mniej rozegrane.

„Recepta na sukces? Wszyscy jesteśmy jako jedność. Pochodzą z Osijeka, grałem w tym klubie, a w drużynie mamy wielu zawodników, którzy też od wielu lat są częścią zespołu. Przykro, że na trybunach nie może być kibiców, bowiem razem z widzami tworzymy atmosferę, która jest dla nas niezwykle ważna w walce o tytuł” – podkreślił Bjelica, były szkoleniowiec Lecha Poznań.

Podopieczni Bjelicy regularnie zdobywają punkty, a przy tym tracą bardzo mało goli, najmniej w lidze – 15 w 20 występach. Nie stracili żadnej bramki od 462 minut; ostatnie pięć meczów wygrali do zera.

Statystyka nie przemawia za NK Osijek

W sobotę NK Osijek zmierzy się na wyjeździe z Dinamem. Statystycy podali, że na dziewięć ostatnich spotkań na stołecznym stadionie Maksimir goście z Osijeka zwyciężyli tylko dwukrotnie.

„Jeszcze raz powtórzę, że nie zawracam sobie głowy statystykami. Jestem skupiony na Dinamie, oczywiście świadomi jakości rywala, ale wierzę w swoich zawodników. Mecz z Dinamem jest tylko jednym na naszej drodze, a po nim jeszcze 15 spotkań i każde z nich warte jest trzy punkty” – dodał Bjelica, o którym mówi się, że po mistrzostwach Europy może zostać selekcjonerem chorwackiej reprezentacji.