Koronawirus, który od kilku tygodni poważnie daje się we znaki klubom Premier League, odcisnął piętno również na niedzielnym spotkaniu dwóch czołowych zespołów.

Reklama

Długa lista nieobecności

Wśród gospodarzy do pełni sił po zakażeniu nie wrócił jeszcze Niemiec Timo Werner i oglądał mecz z trybun Stamford Bridge, a "The Reds" ogłosili krótko przed pierwszym gwizdkiem, że z powodu pozytywnych wyników testów zabraknie Brazylijczyków Alissona i Roberto Firmino oraz kameruńskiego obrońcy Joela Matipa. Już wcześniej było wiadomo, że poczynaniami wicemistrza Anglii nie pokieruje niemiecki trener Juergen Klopp, a zastąpił go holenderski asystent Pepijn Lijnders.

W Chelsea kontuzje wykluczyły też m.in. Reece'a Jamesa i Bena Chilwella, a Belg Romelu Lukaku nie znalazł się w kadrze prawdopodobnie wskutek wywiadu prasowego, w którym wyraził niezadowolenie ze swojej roli w zespole trenera Thomasa Tuchela.

Z 0:2 do 2:2

Reklama

Mimo długiej listy nieobecnych ponad 40 tys. kibiców na stadionie w Londynie nie mogło narzekać na brak emocji. Po 26 minutach goście prowadzili już 2:0 po trafieniach swoich asów atutowych - Senegalczyka Sadio Mane i Egipcjanina Mohameda Salaha (16. gol w sezonie), którzy jednak teraz opuszczą drużynę na miesiąc i udadzą się na Puchar Narodów Afryki.

Nieco chaotycznie, ale ambitnie walczący "The Blues" wyrównali jeszcze przed przerwą. Najpierw pięknym uderzeniem z dystansu popisał się Chorwat Mateo Kovacic, a już w doliczonym czasie gry do remisu doprowadził Amerykanin Christian Pulisic.

Druga połowa nie przyniosła zmiany wyniku i obie drużyny podtrzymały nie najlepsze passy. To czwarty remis Chelsea w ostatnich pięciu występach, a Liverpool nie wygrał od trzech kolejek, zdobywając w nich dwa punkty.

Radość w "niebieskiej" części Manchesteru

To sprawia, że kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa Manchester City uciekł najgroźniejszym rywalom. Ekipa trenera Josepa Guardioli, która wygrała 11 spotkań ligowych z rzędu, w 21 kolejkach zgromadziła 53 punkty i już o 10 wyprzedza Chelsea oraz o 11 jedenastkę z Liverpoolu, która ma jednak jeden mecz zaległy.

Reklama

Gratulacje dla Man City za obronę tytułu - napisał jeden z komentatorów na forum BBC po końcowym gwizdku w Londynie.

A lider w sobotę pokonał w Londynie Arsenal 2:1, choć szczególnie w pierwszej połowie gospodarze sprawili mu sporo kłopotów. "Kanonierzy" prowadzili od 31. minucie po trafieniu Bukayo Saki, a do przerwy obrońcy tytułu nie oddali nawet jednego celnego strzału.

Sytuacja "Kanonierów" bardzo się odmieniła między 55. i 59. minutą. Najpierw po faulu Szwajcara Granita Xhaki na Portugalczyku Bernardo Silvie i analizie VAR sędzia podyktował rzut karny, którego na gola dla przyjezdnych zamienił Algierczyk Riyad Mahrez. Następnie w 57. i 59. minucie żółtymi kartkami, a w konsekwencji czerwoną ukarany został brazylijski stoper Arsenalu Gabriel.

Od tego momentu gospodarze skupili się na obronie remisu. W doliczonym przez sędziego czasie gry zwycięstwo gościom zapewnił jednak Hiszpan Rodri.

Zwycięstwa drużyn Polaków

W niedzielę z kompletu punktów cieszyli się polscy piłkarze i ich zespoły.

Klich z Leeds United rozegrał całe spotkanie, zaliczył asystę przy drugim golu dla swojej drużyny, a gospodarze pokonali Burnley 3:1, przerywając serię trzech porażek i odskakując na bezpieczny dystans od strefy spadkowej.

Z kolei Moder z Brightonu pojawił się na boisku na końcowe 10 minut wyjazdowej potyczki z Evertonem, kiedy wynik - 3:2 dla gości - był już ustalony. Dwie bramki dla zwycięzców uzyskał Argentyńczyk Alexis Mac Allister, a obie dla miejscowych zdobył Anthony Gordon. Zespół Polaka, który po raz pierwszy w historii wygrał na Goodison Park, jest ósmy w tabeli.

W sobotę wygrał West Ham United, z Łukaszem Fabiańskim w bramce. W derbach stolicy pokonał na stadionie rywala Crystal Palace 3:2.

W tabeli "Młoty" są piąte, a do prowadzącego Manchesteru City tracą 19 punktów.