To 32. gol w tym sezonie ligowym Lewandowskiego, który zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji strzelców.
W pierwszej połowie Bayern rozczarował, nie stworzył żadnej dogodnej okazji. Po przerwie był już groźniejszy, ale w bramce Augsburga dobrze spisywał się Gikiewicz, broniąc m.in. uderzenie głową Lewandowskiego w 47. minucie.
Polski golkiper musiał wyciągać piłkę z siatki dopiero w 82. minucie. Chwilę wcześniej futbolówka odbiła się od ręki angielskiego obrońcy Augsburga - Reece'a Oxforda. Sędzia po skorzystaniu z pomocy VAR podyktował "jedenastkę", a Lewandowski, słynący z pewnie wykonywanych rzutów karnych, zmylił Gikiewicza i bez kłopotów trafił do siatki.
Do końca wynik już nie uległ zmianie. Bayern miał jeszcze swoje szanse, ale Gikiewicz świetnie obronił w sytuacji sam na sam strzał Kingsleya Comana.
Z trzech Polaków w sobotę na boisku w Monachium dwóch rozegrało cały mecz, natomiast Gumny opuścił murawę w 64. minucie.
Sobotnia potyczka była ważna m.in. dla Thomasa Muellera. To bowiem 300. zwycięski mecz tego doświadczonego piłkarza w Bundeslidze (w 411. występie) - rekord spośród zawodników z pola.
Broniący tytułu Bawarczycy są bardzo blisko wywalczenia 10. z rzędu tytułu mistrzów Niemiec. Mają 69 punktów i o dziewięć wyprzedzają Borussię Dortmund, która dzień wcześniej wygrała na wyjeździe z walczącym o utrzymanie VfB Stuttgart 2:0.
Kibice Bayernu powody do zadowolenia mieli już w piątkowe południe. Wówczas sąd sportowy Niemieckiego Związku Piłki Nożnej (DFB) odrzucił protest działaczy Freiburga ws. meczu z drużyną z Monachium w poprzedniej kolejce.
Mistrz kraju wygrał wówczas na wyjeździe 4:1, ale w końcówce spotkania - na skutek błędu przy wprowadzaniu rezerwowych piłkarzy - na boisku było 12 graczy gości.
Według decyzji komisji rozpatrującej tę sprawę klub z Monachium nie był winny celowego wprowadzenia do gry dwunastego piłkarza, więc nie ma powodu, by odebrać zwycięstwo. Przyczyną błędu, jak stwierdzono, jest raczej wykroczenie arbitra Christiana Dingerta i jego zespołu sędziowskiego.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.