Oba kluby wystąpiły w częściowo rezerwowych składach, nie było m.in. podstawowych bramkarzy: Niemca Marca-Andre ter Stegena w Barcelonie i Brazylijczyka Edersona w Manchesterze City.
Ich zmiennicy nie mieli udanego dnia - pierwsze dwa gole padły po ich błędach. Najpierw zawodnik gospodarzy Inaki Pena nie złapał piłki lecącej wprost w jego rękawice, a wykorzystał to Argentyńczyk Julian Alvarez (21.).
Po chwili uderzenie Gabończyka Pierre'a-Emericka Aubameyanga przy "bliższym" słupku niespodziewanie przepuścił Niemiec Stefan Ortega (29.).
Na 2:1 dla "Dumy Katalonii" trafił Holender Frenkie de Jong (66.), tym razem po błędzie defensywy mistrza Anglii. Chwilę później do wyrównania doprowadził Cole Palmer (70.), prowadzenie gospodarzy przywrócił Holender Memphis Depay (79.), a wynik ustalił z rzutu karnego Algierczyk Riyad Mahrez (90+4).
W końcówce poważnie wyglądającej kontuzji głowy doznał 18-letni obrońca City Luke Mbete. Zdezorientowanego Anglika długo opatrywano na murawie, a później zwieziono elektrycznym pojazdem na noszach. Sędzia przedłużył drugą połowę o 11 minut.
Spotkanie na Camp Nou - jak ogłoszono na stadionowym telebimie - obejrzało 91 062 kibiców.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.