Dziennik Gazeta Prawana logo

Bednarek runął głową na ziemię. Polak nie dokończył meczu z Arsenalem

22 kwietnia 2023, 08:26
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Jan Bednarek
Jan Bednarek/Newspix
Jedyny piątkowy mecz angielskiej ekstraklasy piłkarskiej dostarczył dużych emocji. Lider Arsenal w Londynie zremisował 3:3 z ostatnim w tabeli Southampton. Mecz na Emirates Stadium miał polski akcent. Obrońca gości Jan Bednarek grał do odniesienia kontuzji. 

Drugi z Polaków, defensor Arsenalu, Jakub Kiwior cały mecz obejrzał z wysokości ławki rezerwowych.

Londyńczycy już po kwadransie przegrywali 0:2. Najpierw w niefrasobliwy sposób zachował się ich bramkarz Aaron Ramsdale. Piłka po jego zagraniu trafiła pod nogi Carlosa Alcaraza, który wykorzystał okazję. Gospodarze dobrze nie ochłonęli po stracie gola, a już rywale cieszyli się z drugiej bramki.

Po stracie piłki przez lidera przejął ją Alcaraz, który podał do Theo Walcotta. Były zawodnik Arsenalu podwyższył wynik na 2:0. Tym razem gospodarze nie zwlekali z odpowiedzią. Bukayo Saka uciekł prawą stroną boiska i podał do Gabriela Martinelliego, który skutecznie wykończył akcję.

Bednarek pod koniec pierwszej połowy, po starciu z Martinellim, runął głową na ziemię. Reprezentant Polski wstał o własnych siłach, wykłócał się z lekarzem zespołu, ale ostatecznie został zmieniony.

Miejscowi kibice bardzo liczyli na szybkie wyrównanie. Zamiast upragnionego gola przeżyli kolejny szok, oglądając niesamowitą akcję "Świętych". Po rzucie rożnym w 66. min piłkę nie do obrony głową uderzył Duje Caleta-Car.

Gospodarze mieli olbrzymią przewagę, ale długo nic z tego nie wynikało. "Kanonierzy" dopiero w końcowych minutach uratowali punkt. Martin Odegaard strzelił z krawędzi pola karnego na 2:3. A po chwili Saka, najprzytomniej zareagował, dopadł do piłki i wbił ją do siatki. Ponad 60 tys. kibiców na Emirates Stadium było świadkami ciekawego widowiska.

Prowadzący w Premier League Arsenal zgromadził 75 punktów. Drugi w tabeli Manchester City, który przełożył wyjazdowy mecz z Brighton, traci pięć punktów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraińska mistrzyni świata zdezerterowała na rzecz Rosji. Dla rodaków jest zdrajczynią »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj