Kluby boją się zatrudnić Rybusa
Rybus w barwach Rubina Kazań rozegrał tylko osiem spotkań. Był piłkarz Legii Warszawa częściej niż na boisku pojawiał się w gabinetach lekarskich. Polak niestety uznawany jest z zawodnika kontuzjogennego.
Z taką łatką w wieku 35 lat nie jest łatwo znaleźć pracodawcę. Rybus szuka go bezskutecznie od lipca.
Rybus zimą może zawiesić korki na kołku
Polak miał oferty z rosyjskich drużyn grających w niższych ligach. Wszystkie odrzucił, bo chciał grać na najwyższym szczeblu, ale zespoły z tego poziomu nie są zainteresowane jego osobą.
W tej chwili nie mam żadnych ofert z profesjonalnych klubów. Zobaczymy, co będzie się działo w styczniu. Rozważę każdą ofertę, mam 35 lat, nie mam zbyt dużego wyboru. Moja kariera dobiega końca, ale chciałbym grać na wyższym poziomie. Najprawdopodobniej zakończę karierę zawodową tej zimy, jeśli nie znajdę klubu. Straciłem już rok. Teraz planuję polecieć do Polski i odpocząć - powiedział Rybus w rozmowie z Football24.ru.
Rybus w Polsce jest "spalony"?
Powrót do gry w Polsce mógłby być dla Rybusa trudny. Po wybuchu wojny w Ukrainie piłkarz, który ma żonę Rosjankę zdecydował się na kontynuowanie kariery w kraju agresora. To nie spodobało się kibicom w Polsce, którzy w licznych internetowych komentarzach potępili zachowanie Rybusa.
Były reprezentant Polski tłumaczył swoją decyzję dobrem rodziny - zony i dzieci.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.