Dziennik Gazeta Prawana logo

Szok! Włosi za burtą mundialu w RPA!

24 czerwca 2010, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
To wielkie zaskoczenie dla kibiców piłki nożnej i dramat dla obrońców tytułu - reprezentacji Włoch. Podopieczni Marcello Lippiego przegrali na stadionie w Johannesburgu ze Słowakami. Nasi południowi sąsiedzi byli lepsi o jedną bramkę. Walka o mundialowe być albo nie być zakończyła się rezultatem 3:2.

1:0 Robert Vittek (25), 2:0 Robert Vittek (73), 2:1 Antonio Di Natale (81), 3:1 Kamil Kopunek (84), 3:2 Fabio Quagliarella (90+2)

- Słowacja: Zdeno Strba, Robert Vittek, Peter Pekarik, Jan Mucha. Włochy: Fabio Cannavaro, Simon Pepe, Giorgio Chiellini, Fabio Quagliarella

Howard Webb (Anglia)

53 412

Jan Mucha - Peter Pekarik, Martin Skrtel, Jan Durica, Radoslav Zabavnik - Juraj Kucka, Zdeno Strba (87. Kamil Kopunek), Miroslav Stoch, Marek Hamsik - Robert Vittek (90+3. Stanislav Sestak), Erik Jendrisek (90+5. Martin Petras)

Federico Marchetti - Gianluca Zambrotta, Fabio Cannavaro, Giorgio Chiellini, Domenico Criscito (46. Christian Maggio) - Gennaro Gattuso (46. Fabio Quagliarella), Riccardo Montolivo (56. Andrea Pirlo), Daniele De Rossi, Simon Pepe - Vincenzo Iaquinta, Antonio Di Natale

Sensacja w Johannesburgu. Włosi nie obronią trofeum, a z turnieju w RPA odpadli w pierwszej rundzie, nie wygrywając żadnego z trzech spotkań. Z turnieju wyeliminowali ich debiutujący w mundialu Słowacy, którzy przed meczem przyznawali, że musiałby się zdarzyć cud, by pokonali Squadra Azzurra.

Włosi, którzy wcześniej dwukrotnie zremisowali po 1:1, musieli wygrać, by być pewnym miejsca w czołowej "16" imprezy. Z awansu mogli się cieszyć także w przypadku remisu, ale takie rozstrzygnięcie było uzależnione również od rezultatu rozgrywanego równolegle spotkania Paragwaju z Nową Zelandią. Z kolei Słowaków urządzało tylko zwycięstwo i sukces zespołu z Ameryki Południowej w drugim czwartkowym meczu tej grupy.

Trener mistrzów świata Marcello Lippi postawił tym razem na swojego podstawowego gracza sprzed czterech lat Gennaro Gattuso, który wcześniej nie wystąpił ani przez minutę, a w podstawowym składzie rozpoczął też mecz król strzelców Serie A Antonio Di Natale. W drugiej połowie na boisku pojawił się nawet rekonwalescent Andrea Pirlo, ale żaden z nich nie sprawił, że Italia zaczęła prezentować się na miarę możliwości i oczekiwań.

Włosi grali nieskładnie i bez pomysłu jak we wcześniejszych spotkaniach, a presja wyniku wywołała sporą nerwowość. W 25. minucie prosty błąd popełnił Daniele De Rossi, który stracił piłkę przed własnym polem karnym, a Robert Vittek płaskim strzałem z 16 metrów zapewnił Słowakom prowadzenie. Później zastępujący kontuzjowanego Gianluigiego Buffona we włoskiej bramce Federico Marchetti był jeszcze w opałach po strzałach z daleka Zdeno Strby i Juraja Kucki, ale piłka w obu przypadkach minęła cel.

Za najlepszy komentarz do gry mistrzów świata w pierwszej połowie służy fakt, że najbliżej pokonania Jana Muchy był... Skrtel, który wybijając piłkę głową mógł trafić do własnej bramki.

W drugiej połowie zespół Lippiego postawił wszystko na jedną kartę i kilka razy "zagotowało się" na polu karnym rywali. W 56. minucie dobrej okazji nie wykorzystał Di Natale, 11 minut później Skrtel wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Fabio Quagliarelli.

W 73. minucie padła druga bramka. Ponownie w roli głównej wystąpił Vittek, który wyprzedził Fabio Cannavaro i wykorzystał dogranie Marka Hamsika po rzucie rożnym. 2:0 i ogromna radość pogromców biało-czerwonych z eliminacji. Włosi z niedowierzaniem kręcili głowami i chowali głowy w dłoniach.

Chwilę później nadzieję w zranione serca kibiców Azzurrich wlał Di Natale, który z bliska pokonał Muchę. Gracze Lippiego rzucili się do ataku, by po chwili stracić trzeciego gola. Słowacy zaskoczyli ich po... wrzucie z autu, a w pierwszym kontakcie z piłką do siatki trafił Kamil Kopunek.

Jeśli ktoś myślał, że w tym momencie emocje się skończyły, to bardzo się mylił. W drugiej minucie doliczonego przez sędziego czasu gry Quagliarella technicznym uderzeniem z 16 metrów posłał piłkę "za kołnierz" Muchy i do awansu brakowało ekipie z Półwyspu Apenińskiego tylko jednego trafienia.

I miała ku temu wyśmienitą okazję, gdyż Simone Pepe z bliska, choć w sporym zamieszaniu, nie potrafi skierować piłki do słowackiej bramki. Włoscy rezerwowi już niemal widzieli ją w siatce i wyskoczyli z ławki pod linię boczną boiska... Nieporadność skrzydłowego Udinese spięła klamrą cały występ Włochów w tegorocznym mundialu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj