Grupa E: Niemcy - Japonia 1:2 (1:0).

Reklama

Bramki: 1:0 Ilkay Guendogan (33-karny), 1:1 Ritsu Doan (75), 1:2 Takuma Asano (83).

Sędzia: Ivan Barton (Salwador). Widzów 42 608.

Niemcy: Manuel Neuer - Niklas Suele, Antonio Rudiger, Nico Schlotterbeck, David Raum - Thomas Mueller (67. Jonas Hofmann), Joshua Kimmich, Jamal Musiala (79. Mario Goetze), Ilkay Guendogan (67. Leon Goretzka), Serge Gnabry (90. Youssoufa Moukoko) - Kai Havertz (79. Niclas Fuellkrug).

Japonia: Shuichi Gonda - Hiroki Sakai (75. Takumi Minamino), Maya Yoshida, Ko Itakura, Yuto Nagatomo (57. Kaoru Mitoma) - Junya Ito, Wataru Endo, Daichi Kamada, Ao Tanaka (71. Ritsu Doan), Takefusa Kubo (46. Takehiro Tomiyasu) - Daizen Maeda (57. Takuma Asano).

Reklama

Drużyny Niemiec i Japonii po raz pierwszy spotkały się na mundialu. Niemcy nie przegrali dwóch poprzednich spotkań towarzyskich z "Niebieskimi Samurajami" - jedno wygrali, drugie zremisowali - 3:0 w 2004 i 2:2 w 2006 roku. Wszystkie siedem goli w tych starciach strzelono w drugiej połowie. Tym razem historia się nie powtórzyła.

Reklama

Niemieccy piłkarze podczas prezentacji przed meczem zakryli sobie rękoma usta. Niemiecki związek na Twitterze wyjaśnił, że to odpowiedź na zakaz władz FIFA noszenia przez kapitanów zespołów tęczowych opasek, popierających akcję "One Love", i groźbę sankcji. "Zakazać nam noszenia opaski, to zakazać nam mówienia. Nasze stanowisko jest jasne" - głosi komunikat. Na meczu obecny był prezydent FIFA Gianni Infantino.

Japończycy długo umiejętnie się bronili i liczyli głównie na kontry. Po jednej z nich w 8. minucie Daizen Maeda strzelił gola, ale sędzia dopatrzył się pozycji spalonej.

Taktyka zagęszczenia środka pola przez zespół trenera Hajime Moriyasu przynosiła efekty. Pomocna w wyznaczeniu zdań miała być siódemka zawodników Bundesligi, którzy przyjechali do Kataru w japońskiej kadrze.

Napór Niemców z każdą minutą jednak się nasilał, ale wynik pozostawał bez zmian. Drużyna z Azji długimi momentami nie mogła wyjść z własnej połowy. Zmiana nastąpiła, gdy po upływie dwóch kwadransów golkiper Shuichi Gonda sfaulował Davida Rauma. "Jedenastkę" wykorzystał, występujący po raz 65. w drużynie narodowej, Ilkay Guendogan, który z dużym spokojem posłał piłkę w środek bramki. Później arbiter nie uznał z powodu spalonego drugiego gola ekipy trenera Hansa-Dietera Flicka i zespoły mogły udać się do szatni na przerwę.

Guendogan po przerwie (60.) mógł ponownie wpisać się na listę strzelców, ale jego uderzenie zatrzymało się na prawym słupku. Japończycy, nie mając nic do stracenia, przyspieszyli grę i zaczęli kreować groźne sytuacje w polu karnym rywali. Bardzo pomocne w tym były przeprowadzone zmiany w składzie. Gra się ożywiła, gdyż czterokrotni mistrzowie globu nie zadawalali się jednobramkową przewagą.

Starania Azjatów zakończyły się powodzeniem w 75. minucie. Rezerwowy Ritsu Doan, po dobitce, doprowadził do remisu. Na 2:1 podwyższył drugi ze zmienników Takuma Asano, który po dalekim podaniu przejął piłkę i precyzyjnym strzałem z kilku metrów pod poprzeczkę pokonał Manuela Neuera, który mógł się w tej sytuacji zachować lepiej. Obaj strzelcy goli na co dzień występują w Bundeslidze - Doan w SC Freiburg, a Asano w VfL Bochum.

Kapitan i bramkarz Niemców na ostatnie akcje przeniósł się pod przeciwległą bramkę, ale nie był w stanie pomóc kolegom, choć na przedpolu Shuichiego Gondy, który uwijał się jak w ukropie, kilka razy mocno się zakotłowało.

Po zwycięstwie Arabii Saudyjskiej nad Argentyną kolejna sensacja na katarskim mundialu stała się faktem.

Niemcy po raz drugi z rzędu w swoim meczu otwarcia MŚ doznali porażki. Przed czterema laty przegrana z Meksykiem przyczyniła się do braku ich awansu z grupy.

W innym środowym meczu grupy H Hiszpania zagra z Kostaryką.