Dziennik Gazeta Prawana logo

Argentyna śladami Hiszpanii albo... swoimi z 1990 roku

18 grudnia 2022, 13:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Lionel Messi
<p>Lionel Messi</p>/PAP/EPA
Argentyna może zostać drugim w historii triumfatorem piłkarskich mistrzostw świata, który turniej rozpoczął od porażki. Taką drogę pokonała w 2010 roku Hiszpania. Ekipa z Ameryki Południowej o godz. 16 zagra z broniącą tytułu Francją w wielkim finale.

Gwiazdor i kapitan Argentyny Lionel Messi marzy, by pójść w ślady swoich byłych kolegów z Barcelony, m.in. Xaviego i Andresa Iniesty, którzy w 2010 roku zaczęli występ w mundialu w RPA od porażki ze Szwajcarią 0:1, ale później hiszpańska armada odniosła sześć kolejnych zwycięstw i dołączyła do grona triumfatorów MŚ.

Argentyna udział w katarskim turnieju rozpoczęła od sensacyjnej porażki z Arabią Saudyjską (1:2), ale później już nie znalazła pogromcy i zameldowała się w decydującym spotkaniu.

Trzy razy w historii MŚ zdarzyło się, że zespół zaczął imprezę od porażki, a później dotarł aż do finału, ale... on też okazał się przegrany. Tak było w przypadku: RFN w 1982 roku - 1:2 z Algierią i 1:3 z Włochami; Argentyny w 1990 roku - 0:1 z Kamerunem i 0:1 z Niemcami oraz Włoch w 1994 - 0:1 z Irlandią i 2-3 w karnych po 0:0 z Brazylią.

Pomijając edycje, które rozpoczęły się od meczu pucharowego, przyszły zwycięzca mistrzostw świata swój pierwszy mecz w mundialu wygrał 16-krotnie, dwa razy zremisował i raz - wspomniana Hiszpania - przegrał.

Od remisów zaczęły Anglia w 1966 roku - 0:0 z Urugwajem i Włochy w 1982 - 0:0 z Polską, które później jeszcze w pierwszej rundzie grupowej odnotowały dwa kolejne nierozstrzygnięte rezultaty (po 1:1 z Peru i Kamerunem).

Gdy Argentyna zdobywała Puchar Świata - w 1978 i 1986 roku - zaczynała turniej od wygranej, odpowiednio, z Węgrami (2:1) i Koreą Południową (3:1).

Z kolei Francuzi w 1998 i 2018 roku, kiedy triumfowali w MŚ, zaczęli rywalizację od zwycięstw 3:0 nad RPA oraz 2:1 nad Australią. To drugie może stanowić dobry omen, bo teraz zespół trenera Didiera Deschampsa także pokonał "Kangury", tym razem 4:1.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraZamieszanie z walką Mayweathera z Pacquiao. "Pozwy, konflikty i impas finansowy" »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj