Początek spotkania należał do mistrzów Polski. Szybko wyszli na prowadzenie i utrzymywali dystans. Później jednak gospodarze wyrównali i odskoczyli. Prowadzili nawet 17:13. Co prawda siatkarze Skry doszli rywali, ale już zabrakło im koncentracji w końcówce.
W drugim secie zespół z Bełchatowa także odskoczył, ale tym razem utrzymał przewagę. Mistrzowie Polski zagrali bardzo skutecznie w ataku i nie nacinali się na blok rywali jak w pierwszej części. Dzięki temu wygrali 25:21. Niestety, w trzecim secie gospodarze wzięli się do roboty. Świetnie bronili i wygrali tę partię 25:20. Po trzech setach hiszpańska drużyna prowadziła 2:1.
Czwartego seta mistrzowie Polski grali już z nożem na gardle. Przegrywali, ale potrafili się podźwignąć i wygrali w końcówce 25:22.
Zwycięzcę musiał wyłonić tie-break. Siatkarze Skry niestety nie wytrzymali psychicznie i w końcówce oddali inicjatywę rywalom. Przegrali piątego seta 9:15, więc w nienajlepszych humorach wrócą do Bełchatowa. Ale ciągle mają szanse na awans.
W środę 21 lutego o godzinie 18.00 odbędzie się rewanż. "W naszej hali zgotujemy im piekiełko" - zapowiedział libero Skry, Krzysztof Ignaczak.
Mecz pierwszej rundy playoff Ligi Mistrzów:
Drac Palma CV Portoll Mallorca - Skra Bełchatów 3:2 (25:21, 21:25, 25:20, 22:25, 15:9)
Drac Palma CV Portoll: M. Falasca, Antiga, Titarenko, G. Falasca, Freitas, Molto i Gonzalez (libero)
Skra: Dobrowolski, Stelmach, Iwanow, Wlazły, Gruszka, Heikkinen i Ignaczak (libero) oraz Neroj, Lewis, Wnuk