Lozano w czwartek wrócił do Polski po urlopie w Argentynie. Natychmiast chciał spotkać się z Wlazłym. Do spotkania nie doszło. Siatkarz zadzwonił tylko do Lozano, tłumacząc się przygotowaniami do ważnego ligowego meczu swojej Skry Bełchatów z PZU AZS Olsztyn i prosił o spotkanie w sobotę po meczu, aby mógł przedstawić swoje argumenty. Lozano nie chciał jednak czekać i podjął decyzję.
Wlazły nie zagra w tym roku w kadrze ani w Lidze Światowej (potrwa od maja do lipca), ani w mistrzostwach Europy (zostaną rozegrane we wrześniu), ani w Pucharze Świata, który będzie kwalifikacjami do igrzysk olimpijskich w Pekinie.
"Decyzję podjąłem biorąc pod uwagę wszystkie istotne argumenty dla mojej drużyny" - powiedział Lozano "Przeglądowi Sportowemu". "Reguły są jasne i jednakowe dla wszystkich. Wszyscy płyniemy na tym samym statku i dlatego muszę jednakowo traktować każdego z graczy. A Wlazły chciał płynąć pod prąd" - uważa Lozano.
Czym zawinił Wlazły? Gracz Skry Bełchatów zażądał dla siebie urlopu podczas rozgrywek Ligi Światowej. Tłumaczył to przemęczeniem. Ostatnio wiele razy musiał schodzić z boiska,
ponieważ łapały go skurcze. "Zależy mi na grze w kadrze, ale muszę też dbać o swoje zdrowie" - tłumaczył.
Lozano odpowiada: "Nie może być tak, że Mariusz już w lutym mówi, że w maju będzie przemęczony. Każdy z zawodników dostanie tydzień wolnego w czasie rozgrywek Ligi Światowej i
dwa tygodnie po nich.
Dziś siatkarz nie chciał komentować całej sytuacji. "Poczekajmy do poniedziałku" - zakończył rozmowę z dziennikiem.pl.