Cała Bułgaria jest w szoku po śmierci działacza federacji siatkarskiej Georgija Zaharinowa w wypadku samochodowym. Zaharinow wracał z meczu Ligi Światowej z Polską. Dużo szczęścia ma trener kadry siatkarzy, Martin Stojew, który miał być pasażerem feralnego samochodu. W ostatnim momencie zdecydował się na inne auto.
Do wypadku doszło w poniedziałek w pobliżu miasta Weliko Tyrnowo na trasie Warna - Sofia. "Jestem wstrząśnięty! O tragedii dowiedziałem się od dziennikarza i od razu zadzwoniłem do Georgija. Jego komórkę odebrał policjant, który potwierdził, że Zaharinow nie żyje" - opowiada trener Kadry Martin Stojew.
Szkoleniowiec miał jechać tym feralnym samochodem, ale przez przypadek wybrał inny. "Dwoma samochodami ruszyliśmy rano z Warny do Sofii. Potem się rozdzieliliśmy. Godzinę przed wypadkiem Georgi dzwonił do mnie i mówił, że ma problemy z samochodem. Poradziłem, żeby stanął i poczekał na mnie. Bóg dawał mu znaki, żeby nie jechał dalej..." - mówi "Super Expressowi" Stojew.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|