Dziennik Gazeta Prawana logo

Służby specjalne interesują się siatkówką

13 października 2007, 16:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Takiej imprezy jak finał Ligi Światowej nie było w Polsce od lat. Oczy wszystkich kibiców siatkówki na świecie zwrócone są teraz na katowicki Spodek. To sprawia, że wydarzeniem tym bardzo interesują się także służby bezpieczeństwa. I to nie tylko te z Polski - pisze DZIENNIK.

Najbardziej strzeżoną osobą w Spodku będzie zapewne generał Nikołaj Patruszew, dyrektor Rosyjskiej Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Jeden z najważniejszych ludzi w swoim kraju jest także prezesem Wszechrosyjskiej Federacji Siatkówki. Fakt, że przyjął zaproszenie do Katowic, to dowód jego szacunku dla PZPS i polskiej siatkówki. Obecność Patruszewa oznacza, że w Spodku musi się znaleźć miejsce dla dziesięciu agentów FSB dbających o jego bezpieczeństwo. Tych wysokich, dobrze zbudowanych mężczyzn mówiących po rosyjsku łatwo zresztą zauważyć także w trzech oficjalnych hotelach turnieju finałowego.

Pilnie strzeżone jest także miejsce pobytu siatkarzy wszystkich ekip. Ochroniarze stoją przy wejściu, przy windzie, przy recepcji. We wtorek byliśmy świadkami, jadąc na oficjalną konferencję prasową, jak problem miał Amerykanin Tom Hoff, który nie wziął swojej karty. Na szczęście pomógł mu ze śmiechem Rosjanin Aleksiej Werbow.

W samym Spodku nad bezpieczeństwem siatkarzy i widzów, oprócz 170 ochroniarzy ubranych w charakterystyczne żółte koszulki i wspomnianych agentów z Rosji, czuwać będzie też Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nieoficjalnie wiadomo, że Polacy mogą liczyć też na kilkuosobową grupę agentów z Izraela - ich obecność związana jest z przyjazdem Gavriela Krausa, delegata do spraw sędziowskich. Jak zwykle specjalnie chronieni, nie tylko przez Polaków, są Amerykanie. To standard na każdym kontynencie. Zwłaszcza przy okazji tak dużych imprez sportowych.

Oczywiście agenci zagranicznych służb specjalnych w Polsce nie mogą występować oficjalnie. "Każdy, kto ma ważne, prawdziwe dokumenty, wszystko jedno, czy jest dietetykiem, czy ochroniarzem, i wywiązuje się ze swoich zadań, może wjechać do naszego kraju" - mówi w rozmowie z DZIENNIKIEM ppłk Magdalena Stańczyk z biura rzecznika prasowego Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Polskie służby bezpieczeństwa mają w Katowicach sporo pracy. "Przy okazji imprez międzynarodowych prowadzimy typowe działania kontrwywiadowcze oraz przeciwdziałające ewentualnemu atakowi terrorystycznemu" - mówi rzecznik. "Jeśli chodzi o bezpośrednią ochronę zawodników, to tym zajmują się inne służby, takie jak policja czy ochrona zapewniona przez organizatora" - dodaje ppłk Stańczyk.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj