W pierwszym spotkaniu drugiej rundy biało-czerwoni ulegli Brazylijczykom 0:3. Mistrzowie Europy, by pozostać w turnieju, nie tylko muszą wygrać, ale i w sobotę muszą liczyć na pomoc Canarinhos.

Reklama

"Nie chcę nawet myśleć o tym, że znowu w naszej grupie dojdzie do jakichś kombinacji. Wręcz przeciwnie. Wierzę, że każda z ekip będzie grała do końca na najwyższym swoim poziomie" - powiedział Mariusz Wlazły.

Pierwszy krok będzie jednak należał do Polaków. To oni muszą najpierw pokonać brązowych medalistów mistrzostw świata sprzed czterech lat.

"Najważniejsze będzie zatrzymanie ich dwóch strzelb: Kazijskiego i Nikołowa. To zawodnicy o największym doświadczeniu międzynarodowym, dlatego głównie na nich będziemy się nastawiać" - przyznał Castellani.

Dobrej myśli przed spotkaniem z Bułgarią jest libero polskiej reprezentacji Piotr Gacek.

"To całkiem inny zespół niż Brazylia. Może to źle zabrzmi, ale Bułgarzy mają chyba nasz kompleks. Na ważnej imprezie od lat z nami nie wygrali. Mecze pierwszej rundy pokazały jednak, że nasi rywale nie są w bardzo wysokiej formie, ale mimo wszystko podejdziemy do tego meczu jakby to była walka o mistrzostwo świata" - uważa Gacek.

Mecz Polaków z Bułgarami rozpocznie się w Ankonie o godz. 17.00.