>>> Partner merytoryczny: Sports.pl

Reklama

PRZEGLĄD SPORTOWY: Czy po spotkaniu z prezydium PZPS nadal chce pan pan prowadzić kadrę Polski?

Jasne. Pierwsze, co zrobiłem na tym spotkaniu, to złożyłem bardzo wyraźną deklarację, że chcę kontynuować pracę i nadal w nią wierzę. Naprawdę bardzo chcę zostać w Polsce. Rozumiem jednak, że jest teraz trudny moment, lecz po prostu chcę dostać jeszcze jedną szansę. To spotkanie miało spokojny przebieg, wstępnie analizowaliśmy sytuację, jestem z niego zadowolony. Także z tego, że czuję wsparcie prezesa Mirosława Przedpełskiego.

PS: A czy zawodnicy będą jeszcze chcieli z panem pracować? Może w trakcie mistrzostw doszło do jakichś konfliktów?

Nie było u nas żadnych konfliktów! Jeśli chodzi o atmosferę w kadrze, to wszystko było w porządku i mam nadzieję, że będzie tak dalej. Wszystko było przejrzyste w stu procentach. W takiej atmosferze pojechaliśmy do Włoch na mundial. Byliśmy przygotowani, by powalczyć o medal. Niestety, nie wyszło. Tak jak już mówiłem, nie tylko ja, ale ci chłopcy także, liczą na drugą szansę.

PS: Wygląda pan na przybitego tym przegranym mundialem.

Czuję to, co chyba każdy w mojej sytuacji. Nie podoba mi się taki stan rzeczy. Nawet bardzo. Ale jestem liderem tej kadry i to ja musiałem wziąć odpowiedzialność za wynik we Włoszech. Teraz najważniejsze jest, by zachować spokój i dokonać właściwej analizy przegranego mundialu. Musimy zachować czyste umysły i wybrać to, co jest najlepsze dla polskiej siatkówki, dla drużyny, dla nas wszystkich. Czy w tej chwili dobrze sypiam? Nie najlepiej, ale trudno się dziwić. Wypiję w nocy herbatę i pewnie jakoś uda mi się zasnąć.

>>> Czytaj także: MŚ siatkarzy: Kibice ganią za oszustwa