Dziennik Gazeta Prawana logo

Drugi w historii triumf Rosji w Lidze Światowej

11 lipca 2011, 07:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rosjanie pokonali w finale Ligi Światowej w Gdańsku broniących trofeum Brazylijczyków 3:2 (23:25, 27:25, 25:23, 22:25, 15:11) i po raz drugi w historii triumfowali w tych rozgrywkach. Trzecie miejsce zajęła Polska, która wcześniej zwyciężyła Argentynę 3:0.

W finale spotkały się drużyny, które najlepiej spisały się też w fazie interkontynentalnej. Tytułu bronili Brazylijczycy i to oni przez wielu ekspertów byli uważani za faworytów, mimo że trzy dni wcześniej ulegli Rosjanom 0:3.

Każdy z setów był bardzo wyrównany. W końcówkach popełniane błędy decydowały o zwycięstwie jednego lub drugiego zespołu. W pierwszym - zaimponował Giba, który nie tylko siłą, ale przede wszystkim sprytem i doskonałą techniką oszukiwał przeciwników, zdobywając kolejne punkty. W bloku świetny duet stworzyli Theo Lopes i Lucas Saatkamp i to przeważyło o wygranej 25:23.

W drugiej partii nieco lepsi byli Rosjanie. Kilka zagrywek w aut ze strony Brazylijczyków i doskonały Maksym Michajłow przesądził o zwycięstwie Sbornej 27:25.

W trzecim secie mistrzowie świata nie potrafili przebić się przez rosyjski blok. Ich strata sięgała już pięciu punktów (7:12). Wtedy trener Bernardo Rezende zdecydował się na zmiany - na boisku pojawili się Santana Rodrigo, Marlon Muraguti i Leandro Vissotto. Decyzje szkoleniowca okazały się słuszne i nagle zrobiło się 14:16, a potem po 23. Dwie ostatnie piłki należały jednak do Rosjan.

Brazylijczycy nie dawali za wygraną i pokazali bardzo dobrą grę w czwartej partii. Prowadzili od początku do końca (25:22), a spora zasługa w tym Giby i Endresa Murilo.

O ostatecznym triumfie musiał zadecydować tie-break. Doskonały serwis Dmitrija Muserskiego sprawił, że Rosjanie wyszli na trzypunktowe prowadzenie 9:6. Brazylijczycy zaczęli popełniać proste błędy i uderzali w aut. Sborna miała aż trzy piłki meczowe. Wykorzystała drugą z nich, a ostatni punkt zdobył Michajłow (15:11).

Rosjanie w finale zagrali po raz drugi z rzędu. Przed rokiem w argentyńskiej Cordobie ulegli Brazylijczykom 1:3. W historii zwyciężyli wcześniej tylko raz - w 2002 roku w Belo Horizonte. Canarinhos mają w dorobku dziewięć sukcesów.

Rosja - Brazylia 3:2 (23:25, 27:25, 25:23, 22:25, 15:11)

Brazylia: Bruno Rezende, Sidnei dos Santos (7), Giba (16), Murilo Endres (12), Theo Lopes (16), Lucas Saatkmap (11) i Sergio Santos (libero) oraz Leandro Vissotto (6), Marlon Muraguti (1), Santana Rodrigo (3).

Rosja: Taras Chtei (14), Siergiej Grankin, Denis Biriukow (16), Dmitrij Muserski (10), Maksym Michajłow (27), Aleksander Wołkow (10) i Aleksander Sokołow (libero) oraz Aleksander Butko (2), Hachatur Stepanian, Dmitrij Ilinicz (5), Nikołaj Apałikow.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj