Naszym celem jest przede wszystkim doskonalenie poszczególnych elementów, by z meczu na mecz funkcjonowały one lepiej. To warunek konieczny dobrych wyników, a trudno było o spokojną pracę w ostatnim czasie. Chcemy maksymalnie dużo wyciągnąć z tego turnieju, a po nim popracujemy, by się odpowiednio przygotować do czekających nas wyzwań. Co do sytuacji przy stanie 24:24 w czwartej partii, to jest mnóstwo dowodów, że time-out był wzięty. Pokazały to wszystkie komputery, tablety, ale nie ma co sprowadzać oceny całego spotkania do tej jednej piłki ani też szukać winnych - zaznaczył Nawrocki. Dodał, że generalnie mieliśmy momenty dobre, ale były i fragmenty, kiedy Amerykanki miały dużą przewagę. Miało to miejsce głównie wtedy, kiedy z powodu kłopotów z przyjęciem mieliśmy problemy w ataku. Musimy to poprawić - podkreślił.

Myślę, że mocno nastraszyłyśmy Amerykanki w pierwszej partii. Niestety później straciłyśmy koncentrację, pojawiły się błędy, nasz atak i blok nie funkcjonowały tak dobrze, jak na początku spotkania. Szkoda sytuacji, gdy w czwartym secie doszłyśmy rywalki na 24:24. Mogłyśmy wtedy jeszcze bardziej je docisnąć, ale zabrakło cierpliwości i wyrachowania - podsumowała występ Malwina Smarzek, skrzydłowa reprezentacji Polski.

Karch Kiraly, trener Amerykanek, był zadowolony z występu swoich podopiecznych. Gdy zaczęliśmy odpowiednio mocno serwować i poprawiliśmy przyjęcie, to mecz zaczął przebiegać po naszej myśli. To były dwie kluczowe sprawy - zaznaczył.

Naszym założeniem była maksymalnie trudna i agresywna zagrywka, by utrudnić jak to tylko możliwe zadanie polskiej rozgrywającej. Myślę, że gdy weszłyśmy na odpowiedni poziom serwisu, to gra rywalek się posypała - dodała Andrea Drews, skrzydłowa reprezentacji USA.